"It's difficult to admit the obvious"
political world

Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku

Marek Jan Chodakiewicz, Wojciech Muszynski|Saturday, July 17, 2010

Polski Obóz Narodowy był ruchem politycznym stawiającym sobie za cel
obronę stale unowocześnianej spuścizny kulturowej, społecznej i politycznej, wypracowanej
przez pokolenia Polaków. W tej wizji Polacy byli tymi, którzy identyfikowali
się z polskością objawiającą się w rozmaitych kształtach i formach (państwowych
i pozapaństwowych) na przestrzeni dziejów, choć niezmiennie opartą o wartości
transcendentalne. Odwrotnie niż wiele innych nacjonalizmów, przypadek polski
charakteryzował się uznaniem prymatu religii chrześcijańskiej nad ideą narodową.
Ograniczało to radykalizm polskiego nacjonalizmu i zapewniało więzy z tradycją
polską. Najistotniejszym jego elementem był pierwiastek duchowy, nadający mu
charakter chrześcijański. Dominacja charakteru chrześcijańskiego gwarantowała, że
rozmaite nowinki, w tym przede wszystkim rasizm, były eliminowane, albo przynajmniej
nie wychodziły poza sfery werbalne w głównym nurcie idei. Duchowość
nacjonalizmu polskiego charakteryzowała się generalnie tym, że każdy – niezależnie
od pochodzenia – mógł zostać Polakiem, czuć się nim i być za takowego uznany.
Warunkiem była identyfikacja z tradycją polską wyrażaną w chrześcijańskiej formie.




Jednocześnie odejście od tradycyjnego rozumienia polskości oznaczało – w oczach
narodowców (oraz konserwatystów i innych) – dobrowolne zrzeczenie się funkcji
strażnika tradycji narodowej, a więc wyrzeczenie się polskości niezależnie od pochodzenia
etnicznego.
Polska i Polacy
Największą i najważniejszą próbą dla światopoglądu polskich narodowców
była II wojna światowa. Jak zachowali się narodowcy wobec zawieruchy dziejowej,
która przyniosła do Polski z zewnątrz narodowosocjalistyczną i komunistyczną rewolucję?
Gremialnie i bez wahania stanęli do obrony niepodległości. Jednocześnie
liczyli na to, że wolna Polska, którą wywalczą, będzie oparta na ideałach, które wyznawali.
W okresie od 1939 r. do lat 1948–1950 właściwie wszystkie narodowe środowiska,
grupy, organizacje i partie przeszły ewolucję ideową. Druga wojna światowa
41
Artykuły
i jej dalekosiężne skutki spowodowały przewartościowanie wielu przedwojennych
postulatów (np. tzw. kwestii żydowskiej) oraz marginalizację innych (np. walki z sanacją).
Na czoło wysunęły się dużo bardziej palące zagadnienia: ocalenie biologicznej
i kulturalnej substancji narodu.
Naczelny postulat narodowców w okresie 1939–1949 można wyrazić najprościej
sloganem: „Polska dla Polaków!” Co to znaczy? W interpretacji propagandystów
komunistycznych i lewicowych w ogóle, hasło to miało świadczyć o ksenofobii,
nietolerancji, prymitywizmie i rzekomym genetycznie zakodowanym zbrodniczym
i rasistowskim charakterze programu endecji. Stwierdzamy jednak, że taka interpretacja
hasła „Polska dla Polaków!” jest w świetle teorii i praktyki nieuprawniona. To
spłycanie skomplikowanego zjawiska. A co z badaniami semantycznymi, opisem
współczesnej kultury politycznej, kontekstem historycznym? Wszystkie te czynniki
– i wiele innych – implikują przecież znaczenie i wydźwięk sloganów propagandowych.
Jest rzeczą oczywistą, że w sytuacjach ekstremalnych zaostrza się retoryka
polityczna, w tym i propaganda. W okresie stabilizacji i prosperity łagodnieją polityczne
namiętności i obyczaje, a wraz z nimi również retoryka.
Gdy Polska była pod zaborami: rosyjskim, pruskim i austriackim; gdy rządzili
nią obcy najeźdźcy; gdy wreszcie znalazła się pod okupacją niemiecką i sowiecką,
to jak inaczej można było w krótki i pozytywny sposób wyrazić dążenia wolnościowe
i niepodległościowe? Hasło „Polska dla Polaków!” oddawało te pragnienia
najlepiej. Chodziło przecież o to, aby w polskiej ojczyźnie gospodarowali, ci którzy
tu od wieków mieszkali, czyli Polacy.
Kto zdaniem narodowców był Polakiem? Krytycy endecji twierdzą, że chodzi
o wąską, integrystyczną, etniczną, „rasową” definicję Polaka. Ponieważ jednak
mówimy tutaj o semantyce narodowców, to powinniśmy stosować ich definicję, rozumieć
słowo „Polak”, tak jak oni je rozumieli. Pojęcie to odnoszono do etnicznego
pochodzenia, ale nie tylko; było ono tytułem honorowym, komplementem, miało
wydźwięk mityczny, szlachetny, wspaniały. Dla narodowców, w momencie, gdy Polak
zdradzał sprawę narodową, przestawał być Polakiem. Stawał się zdrajcą, jurgieltnikiem,
targowiczaninem, a więc nie-Polakiem. Dlatego też Volksdeutsche i komuniści,
bez względu na to, czy urodzili się w Polsce i wychowali w polskiej kulturze, odrzuciwszy
ją i zdradziwszy ojczyznę przestawali być Polakami. Gdy narodowcy mówili
czy pisali o kimś „Polak” – było to wyrazem uznania nie tyle dla jego etniczności, co
postawy etycznej wyrażającej się dobrowolną służbą dla polskości i sprawy narodowej.
Najcelniej ujął to przywódca Narodowej Demokracji, Roman Dmowski:
Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy.
Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący
42
nr 13–14 – 2009
Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku
tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali,
ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego
znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok
swoich spraw i interesów osobistych mam sprawy narodowe, interesy
Polski jako całości, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić
to, czego dla osobistych spraw poświęcać nie wolno […].
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe
i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ
człowieka.2
Polak to katolik – endecy często używali tego hasła w swojej propagandzie.
Jednak analiza dokumentów wskazuje, że byli otwarci także na inne wyznania i akceptowali
jako pełnych Polaków polskich protestantów (np. na Śląsku Cieszyńskim
in toto), muzułmanów (Tatarów na Podlasiu i Wileńszczyźnie), Ormian (w Małopolsce
Wschodniej), czy unitów (grekokatolików na Chełmszczyźnie). Narodowcy
mieli w swoich szeregach działaczy wyznania ewangelickiego, a nawet katolików
pochodzenia żydowskiego. Wykluczali jednak możliwość, że Polakami mogliby się
stać wyznawcy judaizmu. Były więc granice akceptacji „Innego”.
Hasło „Polak-katolik” wpisywało się znakomicie w inny mit – o Polsce
piastowskiej. Wynikało z niego, że Polacy-katolicy mieli mieszkać w jednolitej etnicznie
Polsce, tak jak za Piastów. Ale przecież, pomijając brak historycznego uzasadnienia
tego twierdzenia w odniesieniu do wczesnopiastowskiej Polski3, należy
dokonać rozróżnienia między propagandą a rzeczywistością, w jakiej Narodowa
Demokracja wykuwała swój program.
Po powstaniu styczniowym, w atmosferze powszechnego marazmu politycznego,
wielu Polaków uważało sen o wolności za mrzonkę. Tylko nieliczni marzyciele
szukali rozwiązań, na których mogliby oprzeć swój polityczny program odbudowy
ojczyzny. Konserwatyści doszukiwali się przyczyn upadku Polski w polskich
wadach narodowych, krytykując szlacheckie elity; romantycy winili wszystkich,
tylko nie Polaków, stale podkreślając moralną czystość sprawy Polski; pozytywiści
skoncentrowali się na działalności gospodarczej, na pracy u podstaw; socjaliści zaś
deterministycznie oczekiwali rewolucji, czyli wybuchu gniewu klasowego uświadomionych
mas proletariatu miast i wsi. Każda z tych orientacji poszukiwała źródła
moralnej siły do przyszłej walki politycznej.
Narodowcy – tak jak inni – też szukali źródła potęgi. Kiełkujący ruch narodowy
rozglądał się za pozytywnymi przykładami z dziejów Polski, na których mógłby
oprzeć swój program. Endecy szukali źródła polskości i znaleźli je w etniczności
Polaków, ich odrębności i wierze. Najwyraźniej narodowcy zrozumieli, że nadeszła
doba polityki masowej. Masy zaczęły się liczyć i było jasne, że jeśli narodowcy nie
43
Artykuły
zorganizują ludu i nie pomogą masom stać się Polakami, to socjaliści i inni demagodzy
przerobią je na swoją modłę. Co więcej, państwa zaborcze, a Prusy i Rosja
w szczególności, prześcigały się w brutalnej kampanii germanizacyjnej i rusyfikacyjnej
swoich polskich poddanych. Tak czy inaczej, lud polski zostałby stracony dla
sprawy polskiej; tak rozumowali narodowcy.
Pamiętajmy też o kontekście ogólnoeuropejskim. Narodowcy doskonale
zdawali sobie sprawę, że najpotężniejsze państwa zachodniej Europy, od czasu rewolucji
we Francji w 1789 r., zaczęły się organizować w oparciu o paradygmat etnicznego
nacjonalizmu. W tym czasie państwo francuskie przekuwało „chłopów we
Francuzów”4, Wielka Brytania oparła się o „Anglików” (nawet jeśli byli Szkotami,
Irlandczykami czy Walijczykami), w Niemczech pruski model nacjonalizmu służył
pangermanom jako paradygmat unifikacyjny, a we Włoszech północ zjednoczyła
się z południem, narzucając swój styl i władzę, bez względu na poważne różnice
kulturowe i lingwistyczne. Także na terenie dawnej Rzeczpospolitej budziły się konkurencyjne
nacjonalizmy: ukraiński (unicki i prawosławny), białoruski (prawosławny),
żydowski (mojżeszowy), łotewski (ewangelicki) i litewski (katolicki). Ci, którzy
nie zostali objęci przez nacjonalizm polski, zostali zagospodarowani przez inne nacjonalizmy.
A w nich nie było miejsca na „Innego”. Były to bowiem nacjonalizmy
integralne, będące negacją spuścizny Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W tym rozumieniu
hasło „Polak-katolik” było też odpowiedzią na integryzm nacjonalizmów
mniejszości narodowych Polski i było zgodne z europejskim duchem czasu.
Co najważniejsze, slogan ten jednoczył Polaków ze wszystkich zaborów.
Odwołując się do tradycji I Rzeczypospolitej, był reakcją na nacjonalizmy zaborców
i mniejszości narodowych. Ponadto hasło to było krzykiem bezbronnych: pozbawionych
państwa, podbitych, zniewolonych, prześladowanych, upokarzanych, konfiskowanych,
rugowanych, rusyfikowanych, germanizowanych, wieszanych na stokach
Cytadeli i wywożonych na Sybir. Polaków prześladowali obcy: głównie prawosławni
Rosjanie i protestanccy Niemcy. Potem był GUŁag i Konzentrationslager, Katyń, Palmiry,
Piaśnica, Ponary i wołyńskie rzezie, Oświęcim i Kołyma, Mokotów i Wronki, a katami
byli pogańscy narodowi socjaliści niemieccy, ukraińscy nacjonaliści oraz sowieccy
komuniści i ich tubylczy zwolennicy: Volksdeutsche i komuniści miejscowi oraz inni
kolaboranci. W tym kontekście jasne jest, że przez niemal wiek „Polak-katolik” było
hasłem ofiar, które miały dość bycia bezbronnymi. Chciały się bronić, znaleźć źródło
siły, którym stali się zwykli ludzie, często początkowo nieświadomi swojej polskości.5
Elita i lud
Już pod koniec XIX w. zauważono, że w epoce masowej polityki potęga
leży w jądrze polskości, w ludzie polskim, który pod wodzą endeków miał stać się
44
nr 13–14 – 2009
Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku
narodem. Dopiero później – po dłuższym okresie negacji, albo przynajmniej indyferencji6
– narodowcy przyznali, że siła polskości tkwi także w chrześcijaństwie,
szczególnie w rzymskim katolicyzmie. Powstało hasło „Polak-katolik”, które złączyło
się z mitycznym ideałem Polski piastowskiej. Na ile slogany te były zharmonizowane
z głębszymi przemyśleniami narodowców?
Roman Dmowski w Myślach nowoczesnego Polaka pisał:
Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym
jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak
w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą
łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie,
bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy,
bądź gnuśnieje w bezczynności, bądź w ciemności swej nie ma
nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed
tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione
indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie
przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom
swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu,
i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym
zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa,
i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt
państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona
pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy
zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów. Wszystko co
polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym
z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie,
które spada na naród za to co jest w nim marne.7
Cytat ten dowodzi, że sztandarowa postać Narodowej Demokracji, jaką niewątpliwie
był Dmowski, przyznawała, że narodowcy akceptowali również spuściznę
jagiellońską, spuściznę wieloetnicznej, ale spojonej nadrzędnością polskiej kultury
Rzeczpospolitej. Kultura polska miała w tym systemie status primus inter pares. Podobnie
u endeków pluralizm etniczny, kulturowy i religijny miał być podporządkowany
jednej, nadrzędnej kulturze – polskiej. Była to kultura zrodzona z piastowskiego
korzenia, zwłaszcza w sensie obyczajowym i prawnym. Rodziła się i tworzyła pod
władzą Piastów, a dojrzałość osiągnęła pod rządami Jagiellonów. Istotną cezurą było
przyjęcie przez Polskę chrześcijaństwa w 966 r., co umożliwiło kulturalne asymilowanie
na polskim gruncie dorobku antyku, jak i kolejnych nurtów intelektualnych
z Zachodu. Kultura polska za czasów piastowskich stworzyła wystarczająco silne
ramy, aby następnie pomieścić w sobie nie tylko etnicznych Polaków, ale również
45
Artykuły
Rusinów, Niemców, Litwinów, Żydów, Tatarów, Ormian, Holendrów, Szkotów i innych.
W Rzeczypospolitej szlacheckiej kultura polska osiągnęła szczyty wolności,
o których na Zachodzie długo się jeszcze nie śniło.8 Bezsprzecznie jednak kultura
polska pozostała dominującą do upadku I Rzeczpospolitej.
Rzeczpospolita szlachecka była ojczyzną wielu grup etnicznych, ale jednego
narodu (natio): szlachty.9 Bowiem bez względu na jej etniczne pochodzenie, szlachta
tatarska, wołoska, litewska, ruska, pruska, czy inflancka – a nawet pochodzenia
żydowskiego – była szlachtą polską. To jej przywileje, przyznane wpierw wojom, rycerstwu
i możnowładztwu etnicznie polskiemu, piastowskiemu, posłużyły za wzór
dla praw, które Sejm i polscy królowie nadali też bojarstwu, Adeltum i innym obcego
pochodzenia ówczesnym elitom, bez względu na ich korzenie.10
Endecy doskonale rozumieli, że Polacy odziedziczyli spuściznę Jagiellonów
nie tylko w sensie terytoriów i ludów zamieszkujących dawną Rzeczpospolitą, lecz
również jagiellońskich Polaków. Wszak to przecież, ci którzy do polskości się poczuwali,
rozumieli ją jako obowiązek służenia ojczyźnie, walki o jej wolność i niepodległość.
A wywodzili się przede wszystkim z potomków szlachty polskiej, częstokroć
o piastowskich korzeniach: Odrowąż-Pieniążków, Tarnowskich, Tęczyńskich,
Zamoyskich, Cieszewskich czy Skwarczyńskich. Ale oprócz tego byli to Polacy
o nazwiskach takich jak Muszyński (uprzednio Mustafa z Tatarów), Chodakiewicz
(wcześniej Fedko-Chod’ko z Rusinów), Naimski (dawniej Naim, czyli po hebrajsku
„ładny”, z neofitów), Erdman (z Krzyżaków), Todtleben (z Kawalerów Mieczowych),
czy Januszajtis (z Litwinów). Szlachta stanowiła około 10 proc. społeczeństwa, a więc
całkiem pokaźną część mieszkańców Polski. U nich protonacjonalizm polski istniał
od wieków. To przede wszystkim właśnie potomkowie szlachty nadawali ton polskiej
kulturze i polityce, walcząc o niepodległość przez cały wiek XIX. To potomkowie
szlachty otworzyli polską kulturę na obcych, czym w różnych okresach przyśpieszyli
polonizację wywodzących się z mieszczaństwa Ormian, jak Dawidowicze, Bohdanowicze
czy Ter-Oganjanie; Żydów, jak Kronenbergowie, Natansonowie czy Joselewicze;
Niemców, jak Wellische/Wellisze, Wolframowie czy Rossmanowie; Szkotów, jak
Shlamer/Czamerowie czy Macleod/Michejdowie; Irlandczyków, jak O’Rourkowie;
Francuzów, jak Deskurowie; Włochów, jak Fabiani, Martini czy Bacciarelli, a także
wielu innych cudzoziemców, którzy stali się Polakami.11
W XIX w. elita polska istniała już od dawna; była to elita postjagiellońska.
Wywodziła się głównie ze szlachty oraz z asymilowanego mieszczaństwa, częstokroć
cudzoziemskiego pochodzenia. Można szacować, że świadoma swej misji elita
polska pod koniec XIX w. stanowiła około 15 proc. społeczeństwa. To prawda, że nie
było wśród nich zgody, nie była to także elita endecka. Istniał już w nich jednak potencjał,
który umożliwiał ukształtowanie elity narodowej w sensie nowoczesnym,
46
nr 13–14 – 2009
Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku
nacjonalistycznym. Lecz sama elita okazała się siłą niewystarczającą – jak pokazały
powstania 1830 i 1863 r. – aby Polacy mogli zdobyć niepodległość. W dobie polityki
masowej trzeba było wyjść poza środowisko elity, nawet tak dużej jak spadkobiercy
szlachty polskiej. Trzeba było mas, które należało oświecić, pokazać im związki
z polską tradycją i kulturą. Tylko dzięki umasowieniu spuścizny narodowej można
było ją ocalić, a potem skutecznie walczyć o niepodległość. Lud trzeba było unarodowić.
Zapoczątkował ten proces Tadeusz Kościuszko i jego republikanie, a kontynuował
Roman Dmowski i jego narodowi demokraci.
Zadanie było trudne. Po pierwsze, duża część elit wzdragała się przed egalitaryzmem,
w tym w jego nacjonalistycznej formie, bo dla wielu jej przedstawicieli
oznaczało to zrównanie chamstwa z panami. To było długo nie do przyjęcia. Ponadto
pamiętajmy, że świadomość narodowa w ludzie była bardzo słaba, a w chłopstwie
w zasadzie nie istniała. Jednostki z ludu zdolne były jedynie wyjątkowo do
wystąpień patriotycznych, jak Jan Kiliński czy Bartosz Głowacki podczas insurekcji
1794 r. Niestety, były też przykłady wręcz nienawiści międzystanowej, jak Jakub
Szela, który w czasie tzw. rabacji galicyjskiej w 1846 r. dopuścił się bezmyślnej rzezi
elit patriotycznych. Było to groźne memento tego, co mogłoby stać się w razie zaniechania
unaradawiania ludu.
Aby pozyskać chłopów i robotników dla sprawy wolności Polski, trzeba
było do nich przemawiać w sposób prosty, redukcjonistyczny. Temu służyły endeckie
slogany „Polak-katolik” czy „Polska dla Polaków!”, które utworzono na użytek
prostych ludzi przecież, a nie wykształconych elit. Nie tłumaczono szczegółowo ludowi
– który miał się stać narodem obywatelskim, takim jak przedtem była szlachta
– że polskość to również różnorodność jagiellońska. Starano się go uświadomić
o chlubnej kontynuacji tysiącletniej niemal historii Polski, a w tym i tradycji jagielońskiej,
interpretowanej w sposób narodowy polski. Skoncentrowano się jednak na
przekazywaniu ludziom, że umiłowanie do własnego narodu i jego tradycji musi być
ograniczone oddaniem się religii katolickiej.
W okresie II RP, a później w czasie II wojny światowej, a także po jej zakończeniu,
myśl narodowa oparła się na takich właśnie podstawach.
„Polak”, 1939–1949
Tak jak przed wojną, w latach 1939–1949 narodowcy stawiali sobie pytanie:
kto jest Polakiem? Generalna odpowiedź istniała, wypracowana przez poprzednie dwa
pokolenia myślicieli endeckich. Ale nowa sytuacja wojny eksterminacyjnej wymagała
definicji adekwatnej do wyzwań tragicznych czasów. Czyli kto był Polakiem w czasie
II wojny światowej i po niej? Konieczność odpowiedzi na to zagadnienie była tym
bardziej paląca, że polskość hartowała się w krwawej walce z dwoma totalitaryzmami.
47
Artykuły
Oba systemy – nazizm i komunizm – chciały eksterminować polską, tradycyjną elitę
narodową, a lud zamienić w bydło robocze z kategorii slawische Untermensch lub homo
sovieticus. Polskość miała pozostać jedynie etnograficznym archaizmem. Zrozumiałe
było, że różnego rodzaju życiowi oportuniści czy słabeusze w takich warunkach nie
chcieli być, albo bali się być, Polakami. W sytuacjach ekstremalnych, kiedy aktywny,
a nierzadko także pasywny udział w obronie polskości karany był śmiercią, tylko
najlepsze córki i synowie Polski pozostawali wierni ojczyźnie. To oni składając ofiarę
krwi zasługiwali na miano Polaka. I w tym sensie – inkorporując w znaczenie polskości
wcześniejsze endeckie przemyślenia o kontynuacji między polską piastowską,
jagiellońską, a współczesną – narodowcy nie dyskryminowali nikogo ze względu na
pochodzenie. Wybór postawy był automatycznie deklaracją narodowości.
Według endeckiego publicysty z podziemia piszącego w 1948 r.: „Polska
walczyła i walczy – walczyła w okresie okupacji niemieckiej. Polacy ginęli wówczas
milionami – Polska walczy i dzisiaj i dzisiaj giną tysiące najlepszych Rodaków
– giną starcy, dzieci, matki, ojcowie, bracia i siostry nasze, bez względu na wyznanie,
wykształcenie, pochodzenie, przynależność partyjną, wiek, giną w bolszewickich
więzieniach w walce o WOLNĄ NIEPODLEGŁĄ POLSKĘ [podkr. – red., duże
litery w oryg.]”.12 Z tego samego powodu jeszcze wcześniej narodowcy obiecywali
– bez rozróżniania etnicznego czy religijnego – „wszyscy prawdziwi, wierni i oddani
synowie Rzeczpospolitej będą mieć w niej jednakowe prawa”.13 W programie Stronnictwa
Narodowego z 1945 r. można przeczytać:
Przez naród polski rozumiemy wszystkich Polaków, związanych wspólnym
poczuciem narodowym, kulturą, dążeniami, a więc polskich chłopów,
robotników, mieszczaństwo, inteligencję, wojsko, itd. W pierwszym
rzędzie należą do narodu ci, co chcą Polski, co dla niej walczyli,
pracowali i narażali się dla niej na niebezpieczeństwa, co nie poszli na
służbę wroga. A więc ludność posiadająca wyrobione poczucie narodowe
polskie. Na drugim miejscu do narodu polskiego zaliczają się elementy
o słabszym poczuciu narodowym, przepojone duchem klasowym. Na
trzecim miejscu zalicza się do narodu polskiego wszystkie te plemiona,
które są polskiego pochodzenia, ale jeszcze nie mają wyrobionego
polskiego poczucia narodowego, albo w skutek niewoli i na skutek akcji
nieprzyjacielskiej narzucono im obcą narodowość i język.14
W 1943 r. Szaniec pisał o „trzydziestomilionowym narodzie polskim”.15
Warto podkreślić, że według spisu z 1931 r. około 20.5 mln osób deklarowało polski
jako swój język ojczysty oraz rzymski katolicyzm obrządku łacińskiego jako swoją
religię.16 Z tego wynika, że nawet najbardziej skrajna orientacja Obozu Narodowego
48
nr 13–14 – 2009
Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku
podczas okupacji zaliczała formalnie i zgodnie z jagiellońską tradycją inne grupy
etniczne, czyli Ukraińców (Rusinów), Białorusinów, Żydów, Litwinów i innych,
w skład „narodu polskiego”. Pisano bowiem o wymordowanych przez Hitlera
przedstawicielach „narodu polskiego” i wliczano w to „2 miliony Żydów”.17 Należy
podkreślić: żydowskie ofiary zaliczono do narodu polskiego. Można się dziwić,
w jaki sposób narodowcy godzili taką kwalifikację Żydów jako Polaków z antyżydowskimi
enuncjacjami dotyczącymi powojennych planów związanych z przymusową
emigracją tej mniejszości. Można jednak przyjąć, że był to hołd żydowskiej
ofierze, którą zrównano z polską ofiarą w imię sprawy narodowej. Warto to podkreślić:
rasistowski, niemiecki narodowy socjalista nigdy nie odwołałby się do wspólnoty
z żydostwem, nawet na poziomie symbolicznym, natomiast ONR-owcy mistycznie
apelowali: „Ale nie trwóżmy się o los Narodu, bo ten nie z ciała jest, tylko
z Ducha. Oto miliony dzieci Narodu zginęły, a on przecież żyje, wciąż inny, choć
wiecznie ten sam”.18 Nawet najskrajniejsi narodowcy odrzucali integrystyczną, rasistowską,
czyli materialistyczną interpretację narodu, a podpisywali się pod definicją
duchową, zatem otwartą na wszystkich, którzy chcieli wybrać polskość, naturalnie
zdefiniowaną na sposób endeków.
W tym kontekście nie powinno nikogo dziwić, że narodowcy – mimo stale
deklarowanego poparcia dla Katolickiego Państwa Narodu Polskiego – chwalili
patriotyzm polskich ewangelików i deklarowali tolerancję dla protestantyzmu.19
Postulowali też otwarcie się na zniemczonych Ślązaków, Łużyczan, Pomorzan i Kaszubów
i zgadzali się na odzyskanie ich dla polskości20 (natomiast Niemców – jako
element niezdatny do asymilacji – miano deportować z Polski). O anty-komunistycznych
i anty-nacjonalistycznych Ukraińcach (Rusinach) pisano: „To nasi rodacy
w pełnym tego słowa znaczeniu... to prawdziwi genthe [sic! gente] Ruthenus, natione
Polonus”.21 Jednocześnie ostro występowano przeciwko tym, którzy odrzucali tradycję
wieloetnicznej Polski jagiellońskiej, a więc głównie ukraińskim i litewskim
integralnym nacjonalistom.22
Bez względu na swoje pochodzenie etniczne, Polak dla narodowców był,
tym który broni tradycji i kultury polskiej przed wszelkimi zagrożeniami, a – w czasie
II wojny światowej i po niej – przede wszystkim przeciwko niemieckim narodowym
socjalistom i sowieckim komunistom.
Przypisy:
1 Fragment wstępu przygotowywanej do druku antologii publicystyki Obozu Narodowego z lat
1939–1948/50, która ma ukazać się w 2009.
49
Artykuły
2 Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka [w:] Wybór pism Romana Dmowskiego, t. 1 (Nowy Jork:
Instytut im. Romana Dmowskiego, 1988): s. 26–27.
3 Polska Piastów nie była „jednolita etnicznie” w sensie nowoczesnym; w jej ramach zamieszkiwały
nie tylko różne plemiona, klany, ale również przedstawiciele kilku wyznań: katolicyzmu, prawosławia,
judaizmu i pogaństwa. Wcześni władcy piastowscy musieli się borykać zarówno z potężnymi
wrogami zewnętrznymi, jak i dynamicznymi siłami odśrodkowymi, które stanowiły poważne zagrożenie
wewnętrzne dla młodego państwa polskiego. Zob. P. Jasienica, Polska Piastów (Warszawa:
Czytelnik, 1996).
4 E. Weber, Peasants into Frenchmen. The Modernization of Rural France, 1870–1914 (Stanford, CA: Stanford
University Press, 1976).
5 Podobne hasła były rozpowszechnione np. w Czechach, mimo że tam Żydzi stanowili zaledwie jeden
procent ludności. Według L. Rothkirchen, The Jews of Bohemia and Moravia. Facing the Holocaust
(Lincoln–Jerusalem: University of Nebraska Press, 2005): s. 17: „With the upsurge of nationalism the
growing political pressure soon focused on economy and business: in 1892 a countryside campaign
was launched against German and Jewish merchants and shopkeepers under the slogan of »each to
his own« (Svůj k svému); rioting and looting occurred in towns and villages such as Kladno and
Kutná Hora. Further disturbances occurred in the wake of the 1897 Badeni language ordinances
[...]. Two years later, following the revocation of the Badeni ordinances aimed at pacifying German
nationalist elements, new disturbances instigated by Czech nationalists directed against Germans
and Jews broke out in many localities in Bohemia and Moravia. [...] The turmoil in 1897 and subsequently
in 1899 generated a popular outpouring of anti-Semitism […] The anti-Jewish slogans, the
attacks of the National Liberals (in their mouthpiece Národní listy), and the betrayal of the so-called
Mladočeši (Národní strana svobodomyslná) – regarded as natural allies – left the younger wing of the
Czech-Jewish camp bewildered”. Tamże, s. 18: „Masaryk never retreated from his original position
and continued to view the Jews as a distinct element within a nation. […] the radicalization of Czech
national politics, the anti-Semitic outbursts that began in 1892 and swept the country in 1897 and
1899”. Nota bene rozruchy antyżydowskie na dużą skalę miały miejsce też w latach 1918–1920; zob.
Tamże, s. 27–28.
6 Zygmunt Balicki, Egoizm narodowy wobec etyki (Poznań: b.w. 1995) – reprint pracy, która ukazała się
prawie sto lat temu.
7 Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka..., dz. cyt., s. 26.
8 The Polish Renaissance in Its European Context, red. S. Fiszman (Bloomington, IN: 1988).
9 Jak stwierdził H. Seton-Watson, Nationalism and Communism: Essays, 1946–1963 (New York: b.w.,
1964): s. 5: „w najstarszych narodach poczucie wspólnoty narodowej było produktem państwa i monarchii”.
Taki protonacjonalizm istniał w świadomości właściwie wyłącznie wśród „narodu politycznego”
(natio), czyli przede wszystkim szlachty. Głównie oni uczestniczyli w procesie politycznym
w szerokim tego słowa znaczeniu. Im liczniejszy naród polityczny, tym naturalnie silniejszy
protonacjonalizm. Tak było np. na Węgrzech, gdzie szlachta liczyła ponad 10 procent społeczeństwa
i nazywała się po prostu „narodem węgierskim” (natio Hungarica); Kler katolicki i mieszczanie
królewscy stanowili „lud” (populus); pozostali, czyli przede wszystkim chłopi, zwani byli „biedotą”
(plebs) bądź „biedotą płacącą podatki” (misera plebs contribuens). Protonacjonalizm wyrażał się umiłowaniem,
o różnym natężeniu, regionu zamieszkania, państwa i monarchy; podobnie było w Polsce.
Zob. M.J. Chodakiewicz, Ciemnogród? O prawicy i lewicy (Warszawa: Ronim Publ., 1996): s. 58. Natomiast
A. Roshwald, The Endurance of Nationalism. Ancient Roots and Modern Dilemmas (Cambridge–
New York: Cambridge University Press, 2006) zupełnie odrzuca marksistowskie i postmoder50
nr 13–14 – 2009
Tradycja jagiellońska a polski Obóz Narodowy w XX wieku
nistyczne podejście do narodu, reprezentowane przez takich naukowców jak Eric Hobsbawm czy
Ernest Gellner. Roshwald podkreśla, że zjawisko narodu ma swoje korzenie w zamierzchłej historii,
a swoje poglądy argumentuje głównie przykładami ze starożytności.
10 W Rzeczpospolitej szlacheckiej istniała szlachta tatarska wyznania muzułmańskiego, a w Wielkim
Księstwie Litewskim ochrzczony Żyd stawał się automatycznie szlachcicem. Na przykład w samym
tylko powiecie oszmiańskim wśród wywodów szlachectwa (łącznie na 167 stronach) znajdujemy następujący
wpis: Dąbrowski Józef herbu Dąbrowski ochrzczony w 1710 r. oraz syn Teodor ochrzczony
w 1745 r., „wywód [szlachectwa] 5 Nowembra 1773” – „konstytucyą traktatową titulo restytucya
do czci i szlachectwa neofitów w Wielkim Xięstwie Litewskim”. Następnie: „roku 1773 msca [miesiąca]
Nowembra 12 J. PP. Symon oyciec, Jan y Hrehory Dobrowolscy wywod swoy w ziemstwie
prowincyi Orszańskiej uczynili”. Dobrowolscy byli „z neofitów”. Dalej „1740 skryptem testymonialnym
od J.P. Józefa Przyszychockiego iż w kościele farnym J XX. Jezuitów Orszańskich Symon
Dobrowolski jest ochrzczony”. I wymieniona podstawa prawna uszlachcenia: „prawem statutowym
W.X. Lit[ewski]ego idique artykuł 6 rozdziału 12, paragraf VItym quinto. 1764 – Konstytucja Tytulo
neoficji”. Zob. „Herbarz Oszmiański” wydany przez Dm. Iv. Dovgiallo [Dymitrii (?) Ivanovicz Dowgiałło]
[w:] Istoriko-iuridicheskee materialy, izvlechennee iz aktovykh knig gubernii vitebskoi i mogilevskoi,
khraniachis v’ tsentral’nom arkhiv’ v Vitebskie i izdannye pod’ predaktsieii Dm. Iv. Dovgiallo, vypusk dwadtsat’
os’moi (Vitebsk: b.w., 1900): s. 28, 31.
11 Zob. np. Olgierd Budrewicz, Sagi warszawskie, czyli sensacyjne i powszednie, romantyczne i prozaiczne
dzieje trzydziestu wielkich rodów warszawskich (Warszawa: Czytelnik, 1990). Praca ta, niestety, nie
opisuje związku wielu z tych rodów z Narodową Demokracją. Zob. choćby nieadekwatną opowieść
o Dynastii Lothów; tamże, s. 327–346.
12 Odezwa – instrukcja walki antybolszewickiej, Narodowy Ruch Antybolszewicki w Kraju: Jednodniówka,
październik 1948 (w zbiorach aut.).
13 Warszawski Dziennik Narodowy, nr 14 (56) z 3 IV 1943.
14 Wytyczne programowe ruchu narodowego w Polsce (program Stronnictwa Narodowego) [1945] (w zbiorach
aut.). 1943.
15 Szaniec, nr 7 (98) z 19 IV 1943.
16 Mały rocznik statystyczny 1938 (Warszawa: 1938); Mały rocznik statystyczny Polski, wrzesień 1939–czerwiec
1941 ([London:] 1941).
17 Szaniec, nr 7(98) z 19 IV 1943.
18 Tamże.
19 Szaniec, nr 6 (80) z 12 III 1942; tamże, nr 11(85) z 31 V 1942.
20 Walka, nr 1 z 6 I 1944; Wytyczne programowe ruchu narodowego w Polsce…, dz. cyt.
21 Warszawski Dziennik Narodowy, nr 9 (51) z 27 II 1943.
22 Tamże, nr 35 z 7 XI
Przedruk z Glaukopis 12-13
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl