"It's difficult to admit the obvious"
political world

Żydzi wyjeżdżali dobrowolnie! – prawda o Marcu 68′

jan Bodakowski|Thursday, March 15, 2018

Już dekadę temu Leszek Żebrowski pisał o bardzo wielu komunistycznych zbrodniarzach wśród Żydów, w tym i emigrantów marcowych. W przededniu 50 rocznicy marca 1968, protestu młodych Polaków przeciwko komunistycznej okupacji, który w debacie publicznej jest fałszywie przedstawiany jako antysemicka nagonka, warto przypomnieć, że wśród emigrantów marcowych byli też i komunistyczni zbrodniarze winni ludobójstwa polskich patriotów. Pisał o tym już dekadę temu, na łamach portalu Radia Maryja, Leszek Żebrowski w tekście „Marzec 1968: czy był to konflikt Polacy – Żydzi?”.


W swoim artykule Leszek Żebrowski przypomniał, że w okresie 1944-1956 „społeczeństwo polskie zostało poddane największym, nieskrywanym krwawym represjom – pozbawiono życia kilkadziesiąt tysięcy ludzi (…). Setki tysięcy ludzi przewinęło się przez komunistyczne więzienia i areszty. Kilkadziesiąt tysięcy zostało skazanych na obozy pracy przez tzw. Komisje Specjalne. Ludzi pozbawiano bezprawnie dorobku całego życia przez rabunek ich mienia (…). Tysiące „nieprawomyślnych” lub tylko podejrzanych o niesprzyjanie „władzy ludowej” wysiedlano z dotychczasowych miejsc zamieszkania”.   Zdaniem Leszka Żebrowskiego „Polska po 1944 roku nie była państwem suwerennym i niepodległym. Ci, którzy nami wówczas rządzili, byli zdrajcami, (…) sowieckimi agentami”. Nikt ich nigdy nie ukarał, chronili ich i komuniści, i ludzie wywodzący się z opozycji. Do artykułu Leszka Żebrowskiego warto dodać, że wśród komunistycznych władz Polski i wśród kierownictwa komunistycznego aparatu represji Żydzi byli nadreprezentowani. Sowiecki doradca oddelegowany z Moskwy do MBP płk Mikołaj Steliwanowski w raporcie (z 20 października 1945) do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii informował, że Żydzi w MBP [Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego czyli bezpiece] stanowią 18,7% zatrudnionych i zajmują 50% stanowisk kierowniczych”. Odsetek Żydów wśród Polaków wynosił poniżej 1%. Według Leszka Żebrowskiego za marzec 68′ odpowiadają okupujący Polskę komuniści, a nie Polacy. Pod koniec lat 60. w PRL „mieliśmy do czynienia z walkami frakcyjnymi na szczytach władzy komunistycznej, w PZPR. Ich istotą wcale nie była walka towarzyszy Polaków z towarzyszami Żydami. Były to rozgrywki między różnymi grupami interesów i tak się złożyło, że po jednej stronie było akurat więcej towarzyszy Żydów niż z drugiej, ale tak naprawdę poszczególne koterie były mocno pomieszane narodowościowo, a i tak identyfikowały się z sowiecką ojczyzną, a nie z Polską”.   W swoim artykule Leszek Żebrowski przypomniał, kto dowodził ormowcami katującymi w Warszawie młodych polskich patriotów protestujących przeciwko komunistycznej dyktaturze w marcu 1968. Według historyka „w wydanych w 1989 roku w USA wspomnieniach żydowskiego komunisty z Polski Eliahu Szurka (zob. Alexander Szurek, „The Shattered Dream”, New York, 1989) można przeczytać, że jego dobry znajomy jeszcze z wojny domowej w Hiszpanii (1936-1939), niejaki Kacman vel Kotowski, był w 1968 roku zastępcą szefa ORMO w Warszawie”. Leszek Żebrowski w swoim artykule przypomniał również, że główny antysemita we władzach komunistycznych „gen. Nikołaj Tichonowicz Diomko vel Mieczysław Moczar, Polakiem nie był i za Polaka się nigdy nie uważał”. W swoim artykule Leszek Żebrowski ujawnił też, że bardzo wielu Żydów emigrantów marcowych mordowało polskich patriotów. Jak wskazuje historyk „według dokumentu MSW z 1969 roku, opublikowanego we fragmentach przez Krzysztofa Lesiakowskiego (K. Lesiakowski, „Emigracja osób pochodzenia żydowskiego z Polski w latach 1968-1969″, w: „Dzieje Najnowsze”, nr 2/1993), w okresie od stycznia 1968 r. do sierpnia 1969 r. wyjechało z Polski 11 tys. 185 osób, w tym 9570 osób dorosłych. Wśród nich było m.in.: 525 osób piastujących kierownicze stanowiska w ministerstwach; 200 osób z prasy i instytucji wydawniczych; 217 pracowników naukowych; 61 osób z Komitetu „Polskie Radio i Telewizja”; 176 osób z resortu spraw wewnętrznych (b. MBP) – z tego 12 osób to byli dyrektorzy departamentów, szefowie WUBP; 28 osób z sądownictwa, prokuratury i więziennictwa; 55 osób z MON i LWP; 998 rencistów, w tym 204 osoby pobierające renty z tytułu „szczególnych zasług dla PRL””. Jak przypomina Leszek Żebrowski zbrodniarzy wśród emigrantów marcowych musiało być więcej bo „nie są to informacje ścisłe, albowiem podawano na ogół ostatnie miejsce zatrudnienia, więc np. stalinowski sędzia kpt. Stefan Michnik mieścił się w kategorii „instytucje wydawnicze”, a wielu byłych funkcjonariuszy MBP to późniejsi pracownicy naukowi czy „renciści specjalni”. Krzysztof Lesiakowski pominął z powyższego dokumentu imienne wykazy osób emigrujących (…) W wielu żydowskich rodzinach część osób wyjechała, część zaś została i nadal robiła w PRL karierę”. Leszek Żebrowski przypomniał, w swoim artykule, że na tle cierpień Polaków pod komunistyczną okupacją, niewygody jakie dotknęły Żydów w marcu 1968 nie były takie straszne. Historyk w swoim artykule zacytował „opinię marcowej emigrantki Krystyny Miller z jej listu otwartego do marszałka Senatu (opublikowaną m.in. w „Głosie Polskim” w Toronto 15-19 kwietnia 1998 r.): „Ja z rodziną wyjechałam w 1968 r., dostając zezwolenie na wyjazd do Izraela. (…) Pragnę z całą odpowiedzialnością przekazać informacje, które towarzyszyły tym wydarzeniom: 1. Nikt ani nas, ani Żydów z naszej grupy liczącej około 250 osób z Polski nie wyrzucał. Była to nasza dobra i nieprzymuszona wola. 2. Obywatelstwa polskiego zrzekaliśmy się dobrowolnie. Nie było żadnego przymusu. Postawiono jeden warunek, na który zgodziliśmy się: chcesz wyjechać z Polski – zabieramy ci obywatelstwo. 3. Otrzymaliśmy od rządu odprawy finansowe. 4. Byliśmy wszyscy wdzięczni rządowi polskiemu, że umożliwił tylko i wyłącznie Żydom opuszczenie Polski. 5. Za wydarzenia marcowe jest odpowiedzialna partia i rząd komunistyczny, a nie naród polski”. W swoim artykule Leszek Zebrowski przypomniał również, że kiedy komunistyczny okupant nie pozwalał Polakom na emigrację na zachód, to Żydzi mogli emigrować do krajów demokratycznych bez problemów. Jak przypomina historyk „na tle wcześniejszych fal emigracji osób pochodzenia żydowskiego z PRL emigracja marcowa wcale nie była największa. W latach 1956-1957, jak tylko pojawiła się możliwość „ucieczki” ze stalinizmu, wyjechało ponad 36,5 tys. osób. To także była bardzo zróżnicowana emigracja i pamiętajmy – że nie wszyscy posiadali polskie obywatelstwo”. Leszek Żebrowski przypomniał, że kiedy komuniści odmawiali polskim patriotom ofiarom komunistycznych represji możliwości wyjazdu na zachód, to „w wielu przypadkach wyjeżdżali ich wcześniejsi prześladowcy – przełożeni w miejscu pracy, aktywiści partyjni, funkcjonariusze UB, Milicji Obywatelskiej, ORMO, sędziowie i prokuratorzy”. Swój artykuł Leszek Żebrowski zakończył przypomnieniem „że niektórzy prominentni przedstawiciele marcowej emigracji są ścigani przez polskie prawo pod zarzutem popełnienia… zbrodni komunistycznej. Do rangi symboli stalinowskich prześladowców urośli Stefan Michnik i Helena Wolińska, ale przecież historycy szacują, że takich osób były wówczas setki” Marzec 1968 – czy „narodowa tragedia” Żydów?   …O tej fali, z lat 1968–69, mówiono, że wyjechała nie tyle z Polski, co z ulicy Rakowieckiej (siedziby)
  Jest to część artykułu Bohdana Urbankowskiego z miesięcznika „Wpis” (2/2018), który ukazał się pod tytułem „O marcu w październiku i innych dziwach”: Marzec 1968 przedstawiany jest jako wybuch polskiego antysemityzmu, być może wyrosłego na podłożu chrześcijańskim, być może zupełnie irracjonalnego. Za tragedię społeczności uznać można jej wymordowanie, wygnanie bądź zniewolenie. Nie cofając się do czasów biblijnych wspomnieć można o pogromach Żydów dokonywanych przez Niemców czy Rosjan, o wypędzeniach z Anglii, Hiszpanii, Niemiec… To były tragedie. Z Polski nikt Żydów nie wyganiał, przeciwnie – gościnnie przyjmowano kolejne fale wygnańców, chroniono podczas pogromów i w czasie ostatniego, wspólnego obu narodom holocaustu. Ci Żydzi, którzy go przeżyli – przeżyli dzięki Polakom. Ci, którzy zginęli – zginęli z rąk Niemców, wspomaganych – trzeba to powiedzieć – przez żydowską policję i przez żydowską administrację (Judenraty) kolaborujące z Niemcami. Judenraty organizowały łapanki i wywózki Żydów do obozów zagłady, znany jest też (z dziennika Adama Czerniakowa) fakt dostarczenia Niemcom list Żydów-wychrztów przebywających po aryjskiej stroniPomijając trwające od XIX w. kłótnie sklepikarzy różnych nacji możemy stwierdzić, że pierwsza fala zbiorowej niechęci do Żydów przepłynęła przez polskie miasteczka we wrześniu 1939 r., kiedy przedstawiciele społeczności żydowskiej witali najeźdźców bramami triumfalnymi. Zdarzało się, że obydwu najeźdźców. A w niektórych miastach na kresach strzelali do polskich żołnierzy. Okupacja, której ofiarami stali się zarówno Żydzi, jak Polacy, kazała o tamtych urazach zapomnieć – czego dowodem masowy udział Polaków w ratowaniu Żydów.
Ten kapitał braterstwa roztrwoniony został przez ochoczy udział ocalonych Żydów w aparacie sowieckiej przemocy i propagandy. Lęk przed rozliczeniami stał się przyczyną pierwszej, postalinowskiej emigracji Żydów.
Antysemityzmu w środowiskach marcowych, to znaczy wśród młodzieży, nie było. Na próby zaszczepienia go odpowiadaliśmy zgrabnym porzekadłem: Wszyscy jesteśmy polskimi Żydami. Był za to antysemityzm wśród aparatu partyjnego – zwłaszcza wśród moczarowców, walczących o władzę z dawnymi stalinowcami. Ci ostatni próbowali w Marcu dopisać na studenckich sztandarach nazwisko Zambrowskiego [Roman Zambrowski, komunistyczny działacz partyjny PRL żydowskiego pochodzenia, pułkownik LWP, na fali wydarzeń marcowych wydalony z partii i przeniesiony na emeryturę. SB rozpowszechniała o nim negatywne opinie w formie ulotek i plakatów – przyp. red.]. Efekt tego był dość zabawny. Gdy ktoś na wiecu 8 marca krzyknął „Zambrowski do Biura!”, studenci zaczęli to powtarzać, jak na studium wojskowym Sznepfa powtarzali zawołanie „Nowak do szefa kompanii!”. Zrobili do tego regulaminowe przejście do rektoratu, a potem długo się dziwili, że żaden Zambrowski się nie zjawia.Przypominając to, nie chcę twierdzić, że antysemityzmu w Polsce nie było. Był, jak zresztą w całej Europie, lecz kiedy indziej i raczej w werbalnej formie. Tymczasem w innych krajach były czarnosecinne pogromy, lagry, łagry i „kryształowe noce”. Wstydliwym wyjątkiem jest w naszej historii Ludmiłówka, a to, że zbrodnię popełnili polscy komuniści, jest niewielką pociechą. Represje 1968 r. objęły tylko część działaczy żydowskiego pochodzenia. Ograniczały się do pozbawienia ich stanowisk decydenckich i przy okazji lukratywnych. Wyjazd był możliwością, z której skorzystała znaczna ich mniejszość. Większość została w Polsce i robiła kariery – polityczne, naukowe i artystyczne. Żelazny wicepremier Eugeniusz Szyr, Gołda Tencer i Szymon Szurmiej, Janusz Morgenstern i Jerzy Hoffman, Jerzy Urban i Daniel Passent, Jerzy Wasowski i Antoni Marianowicz, stary Gebert i młody Matywiecki – to pierwsze z brzegu przykłady. Żeby zachować parytet, dorzućmy jeszcze Zofię Gomułkową, Walentynę Najdus, Alicję Graff i Stefanię Grodzieńską.
Na zachodzie szerzony jest kult Marca ‘68 jako największej, wielotysięcznej migracji z Polski. Jak widać, jest to i fałsz i bzdura, lecz aby to udowodnić, trzeba sięgnąć po cyfry. Mity i cyfry Przede wszystkim – straty osobowe Polski sięgają milionów. Ludność Rzeczypospolitej, która w sierpniu 1939 r. (wg informacji przesłanej do Ligi Narodów) liczyła 35,8 mln, spadła do 23,2 mln w 1945 r. Dlatego w 1946 r. w sentencji wyroków norymberskich stwierdzono, że straty Polski wyniosły 1/3 (czyli ponad 33 proc.) ludności. Taka liczba zamordowanych i wywiezionych stawia nas na 2. miejscu po ZSRR (ok. 20 mln), a przed Niemcami (ok. 10 mln ofiar). W liczbach względnych – po Cyganach, którzy stracili około połowę z obliczanej przed wojną na 800–900 tys. populacji, na równi z Żydami, przed Niemcami. Oczywiście są to dane przybliżone. Zbrodnie niemieckie i rosyjskie na Polakach to nie tylko bezpośrednie egzekucje, także deportacje i wywózki na roboty, które również były eksterminacją, tyle że rozłożoną w czasie. Deportacje sowieckie z lat 1940–41 i 1944 objęły ponad 2 mln Polaków – większość wywiezionych zginęła. Roboty przymusowe w Niemczech pochłonęły około 2,8 mln Polaków – wliczając w to jeńców wojennych. Do strat doliczyć należy ofiary Powstania Warszawskiego, Rzezi Wołyńskiej, Zamojszczyzny.Emigracje z ziem polskich odbywały się także po wojnie. W latach 1945–48 kraj opuściło, bądź odmówiło powrotu, ok. 0,5 mln Polaków, z których część stanowili byli żołnierze Armii Polskiej gen Andersa, jeńcy wojenni i robotnicy przymusowi. Druga fala wychodźstwa została spowodowana w 1981 r. wprowadzeniem stanu wojennego. Przyjmuje się, że ok. 0,5 mln Polaków pozostało wtedy na emigracji. Dokładniejsze dane mówią też o emigracji 128 tys. naszych rodaków w latach 1986–89. Jeszcze bardziej kompromitujący charakter ma emigracja zarobkowa w III RP: przewaga emigracji nad reemigracją wynosi 1,5 mln osób. Jak na tym tle wygląda sprawa wyjazdów Żydów z PRL-u? Marzec 1968 r. był trzecią, najniższą z trzech fal emigracji Żydów z Polski Ludowej; każda następna była pięć- sześć razy mniej liczna od poprzedniej. Tylko o pierwszej, z okresu walk o Izrael, można powiedzieć, że przynajmniej częściowo była emigracją polityczną dyktowaną żydowskim patriotyzmem. W latach 1948–50 w Izraelu zarejestrowano 106 125 Żydów z Polski, z czego część wyjechała potem do USA. Bezpośrednio z Polski do USA wyjechało w tym samym czasie 160 tys. Żydów; mniejsze grupy wybyły do Ameryki Łacińskiej (30 tys.), Australii (15 tys.), Kanady (12 tys.) etc. Druga fala wypłynęła w czasie destalinizacji, ze strachu przed rozliczeniami. W 1956 r. objęła około 50 tys., rok później – 25 tys., potem opadła. Krajem docelowym były głównie Stany Zjednoczone; szczupła garstka wojskowych pracująca „na etatach Polaków” wybyła do ZSRR. O trzeciej fali, z lat 1968–69, mówiono, że wyjechała nie tyle z Polski, co z ulicy Rakowieckiej (siedziba MSW). Ze źródeł izraelskich wiadomo, że od 1967 do 1972 r. przybyło z Polski do Izraela 3809 Żydów. Kraj opuściła jednak liczniejsza grupa. Wg danych PAP z 11 czerwca 1969 r. wyjechały 5264 osoby. Ta pierwsza grupa ściągnęła następną, którą można już nazwać emigracją ekonomiczną. Motywacją wyjazdów było, mówiąc najogólniej, obniżenie komfortu życia: utrata wysokich stanowisk, przymusowe emerytury itp. Większość trafiła do USA i krajów skandynawskich. Za liczbę graniczną należy uznać 11 185 osób, co podał historyk z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Krzysztof Lesiakowski. Tyle osób żydowskiego pochodzenia wyjechało z PRL do końca 1969 r. Wśród nich było 9570 dorosłych, pośród których 998 to byli renciści, w tym 204 posiadało renty za szczególne zasługi dla PRL; byli to „utrwalacze” władzy ludowej – ci najbardziej wystraszyli się rozliczeń. Jako aktualne uzupełnienie: wg danych Biura Paszportów MSW w marcu 1968 r. wnioski złożyło tylko 66 osób, w kwietniu było ich już 134, w maju 224, zaś w lipcu 577. Decyzje odmowne dostało w 1968 r. zaledwie 26 osób. W tymże roku wyjechało z Polski, deklarując emigrację do Izraela, 3437 osób. Punkt szczytowy wyjazdów nastąpił w 1969 r., gdy wyjechały 7674 osoby. Oficjalne zakończenie akcji wyjazdów jesienią 1969 r. spowodowało, że liczba emigrujących w 1970 r. spadła do 698. W 1971 r. emigracja ponownie wzrasta (do 1118), gdyż oprócz ogólnego zelżenia restrykcji wyjazdowych upłynął tzw. okres karencyjny dla osób, którym wcześniej odmówiono zgody z powodu dostępu do tajemnic państwowych, służby wojskowej itp. W następnych latach skala wyjazdów była nieporównanie niższa (do 1975 r. wyjechały 853 osoby). Tylko mniejszość pomarcowych emigrantów trafiła w rzeczywistości do Izraela. W 1968 r. przybyło tam 1349 osób, w 1969 r. – 1735. Spośród 998 emigrantów-rencistów aż 204 otrzymywało przed wyjazdem renty specjalne za szczególne zasługi dla PRL. (Halina Marcinkowska, tekst skopiowany w marcu 2015 r. z internetowego Forum Żydów Polskich).
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl