"It's difficult to admit the obvious"
political world

O ziemi Łomżyńskiej nieco inaczej.. nawet ze "Strachem" i "nas z Jedwabnego"

Marian Baginski Ph.D. Former research Associate in France and Poland|Wednesday, July 15, 2009

O ziemi łomżynskiej nieco inaczej... nawet ze “Strachem”, i ” nas z Jedwabnego”

PARE UWAG O POCHODZENIU

Od kilku lat wiele napisano o tej ziemi , nie tylko pochwał , ale przede wszystkim kontrowersji...ktoś może sie zapytać dlacego jeszcze coś na ten temat.


Od kilku lat wiele napisano o tej ziemi , nie tylko pochwał , ale przede wszystkim kontrowersji...ktoś może sie zapytać dlacego jeszcze coś na ten temat. Nie dlatego , aby jeszcze dodać jedna pozycję, ale przde wszystkim dlatego , aby uporzadkować kilka pojec,  sprobowac pokazać troche inny obraz tych własnie ziem i ludzi mieszkajacych od wiekow tamźe.  Szczegolnie okolice , gdzie mieści sie Jedwabne stały sie podmiotem dociekań historyków , polityków, sociologów ,moralistów, a co za tym idzie wysuwanie najrózniejszych tez , nie zawsze pochlebnych dla mieszkanców tego zakątka kraju. Nieśmiało zadałem sobie pytanie : Czy mam prawo wypowiadać się w  kwestii Jedwabnego?. Kiedy to własnie tylu, wydaje sie naukowców najróżniejszego pokroju  , jak też i najróznorodniejszych publicystow, łacznie z tymi , którzy chcieli “upiec” swoje jawne lub ukryte plany typu politycznego z  finansowymi włacznie. Ziemia ta jest mi bardzo bliska... Urodziłem sie własnie w czasie Drugiej Wojny Światowej, 9 km od Jedwabnego 10 od Stawisk, 8 of Radzilowa, 18 od Wizny. Spedziłem dzieciŃstwo  we wsi Przytuły (najpierw mieszkalismy z dala ode wsi potem w samej  wsi). Moi krewni mieszkali w Radziłowie, Jedwabnym, Wiznie Zanklewie(  Mama moja  urodziła sie w Zanklewie. Byla przyjaciołką Dobkowskich, ktorzy przechowali Żydow). Dotychczas czuje sie uczuciowo związany z tymi terenami, myśle ze rozumiem psychikę tych ludzi jako jeden z nich, mimo doktoratu z Sorbonny, czy ponad 30 letniego pobytu poza granicami Polski( Z resztą prawie co roku jeżdzę do Polski). Z  nostalgią wspominam pagórkowate tereny , okalajace lasy  czy strumyki , lub też, rzeki: Biebrzę ( 1 km od Radziłowa) , jak rownież rzekę Narew ,przepływajace przez Wiznę. Jak zwykle pierwszymi nauczycielami historii tej najnowszej jak i dawnej byli moi Rodzice. Z rożewnieniem wspominam opowiadania mego ojca ( który z resztą jak młody człowiek wyjechał do Francji na zarobek, aby  zdobyć pieniadze na kupno ziemi, bo zawsze marzył o  kilkudziesięciu hektarowym gopodarstwie. Gdzy chodzi o mnie to byłem we Francji nie jako wyrobnik, ale już jako   stypendysta rządu francuskiego w celu pogłebienia studiow uniwersyteckich). Terror wojenny Pamietam jak ojciec  opowiadał mi o swej kompanii wrzesniowej, o ucieczce z niewoli niemieckiej , jak tez o przymusowych robotach w Niemczech hitlerowskich czy  tez strasznym terorze podczas okupacji, ktorego sam doswiadczyl na wlasnej skorze. Ciagle mam w oczach jego powiedzenie;” jak cos sie Niemcowi nie podobalo to albo bil albo strzelal”.Oczywiscie opowiadal mi o tragedii Zydow w Jedwabnem czy Radzilowie, wspominal  tez o Wizinie.    Wspominal mi o tych Niemcach , ktorzy jechali z Radzilowa Do Jedwabnego Byli na furgonetkach (5-7) lub  samochodach  dokładnie nie pamiętam jak mi mowił. W każdym badż razie zapamietałem ze byli bardzo uzbrojeni   z Ckm zainstalowanym na przyczepie.  Mówił mi też często o Stawiskach, bo własnie urodził się w Sokołach ,5 km od Stawisk. W swoim miejscu urodzenia spedził  młodość tj do czasu wyjazdu do Francji. Opowiadał mi o Żydach handlujacych z jego ojcem, czy tez pryjeżdzajacych do zamożnych gospodarzy w Sokołach.  Wspominał kiedys  mi rownież , jak jechał do swego brata w Radziłowie ,dwa tygodnie po spaleniu Żydow w tamtejszej stodole, to czuł straszny smród spalonych  ludzkich ciał, jak również widział części ciał ludzkich niepochowanych w  ziemi.  Z kolei moja  Mama mówiła mi o  karmieniu , czy dawaniu ubrania  Żydom czy partyzantom, ktorzy przychodzili  nocą do naszego  skromnego  domu.  Wspominała o tym jak Rodzina Dobkowskich przechowywała Żydow, jak wiedziano o tym we wsi  Zanklewo( Nikt  nie doniosl okupantom niemieckim). Mowiła mi o tym ze w Kubrze rowniez przechowywano Zydow . Ten , ktory brał udzial w przechowaniu   nawe t ożenił sie z przechowywana żydowką. Z reszta ,  z ich dzieckiem chodziłem od tej samej podstawowej  szkoły.  Juz po wojnie widziałem nieraz Żydow jeżdzacych po wsi i handlujacych szmatami ,sprzedajacych garnki i inne przedmioty gospodarstwa domowego. Zanim jednak posunę sie dalej w rozważaniach , z metodycznego punktu widzenia pojawia sie  pytanie , a nawet watpliwość:Ten kto sie urodził na omawianym terenie jak rownież  identifikuje sie ze wspomianą społecznoscią,  czy  może bezstronnie wypowadać się w sposób w miarę obiektywny i  naukowo uporzadkowany. Spoleczne spojrzenie : socjologiczne uwarunkowania. Majacych watpliwosci w tym względzie odsyłam do powaznego naukowego  periodyku “Organizational Research Methods “,No 10 2007( por.Teresa Brannick and David Coghan “ In Defense of Being” Native”: The case for Insider Academic Reasearch p.59 I  nastepne). Oczywiscie  że wiele możnaby napisać o wspomnainym terenie. Nie jest  moim głównym celem przedstawienie topografii terenu ,lub też wyczerpujacej historii. Chce tylko  wspomnieć, jak chce legęnda czy rzeczywistość historyczna, ze właśnie niedaleko Łomzy ,czy Wizny miał ponieść śmierć męczenską Sw. Wojciech .  A  Łomza  ,klikanacie lat temu obchodziła 1000 lecie swego  istnienia. Tam własnie na łomżynskim cmentarzu wieczny odpoczynek znazła s.p. matka Kardynala Stefana Wyszyńskiego. A ostatnio w Jedwabnem  szkoła nosi imie  tego Kardynala Tysiąclecia. Nie gdzieindziej , a własnie w Wiznie, Królowa Bona miała swoj zamek , a właściwie letnią  siedzibę , ufundowała kosciół w miasteczku , nawet miała do niego podziemne przejscie z zamku. Dla krolewskiego otoczenia, tereny wokoł Wizny nie tylko były trudno dostępne, a jednoczesnie stanowiły wspaniałe miejsce polowań. Z resztą, ksiązeta Radziwiłłowie urzeczeni prawdopodobnie nadbiebrzanskimi kniejami też chcieli tam polować , a nawet założyli miasto Radziłłow. Omawiane  tereny były znane kupcom. Tamtendy własnie wiodł   szlak handlowy, niemalże od niepamiętnych czasow. Dodam nawiasem ze własnie , ostatnio w Przytułach  znaleziono dużo monet z czasow  rzymskich. Gdybyśmy chceli śledzic historię terenu , to możemy znależć wzmianki o pospolitym ruszeniu szlachty w 1446  ( dokumęnty w Muzeum polskim  w Chicago). O dziwo , mamy te same nazwiska walczacych pod Wodza króla Wladyslawa IV   spotykane obecnie. Nazwy tych samych wsi , skąd wlasnie szlachta  zasciankowa wyruszała  , aby bronic Ojczyzny…  Pózniej , oprocz szlachty zaściankowej, byli tam chłopi pańszczyźniani, jak rownież dosc duże majatki w Stawiskach,  Przytułach, czy Jedwabnem… nie mowiąc już o dobrach Radziwiłłow. Własnie przez Stawiski wiodł szlak napoleoński na Rosję. Mial być tam bity trakt. Nie trzeba dodawać , ze własnie idee niepodlegości narodowej niebyly obce mieszkancom tej ziemi. Wieść niesie ,ze własnie mój  pradziad ( ze strony matki mego ojca) z Rodziny Konopka (Adam Konopka prawdopodobnie wyksztalcony w carskim wojsku ) , byl generałem w wojsku Napoleona, a potem dostał sie na dwor krolowej angielskiej. Znane sa równiez nazwiska innych  , którzy walczyli przeciwko rozbiorom Polski a później równiez brali udział w Powstaniu Styczniowym 1863. Moi pradziadowie o nazwisku Bagenski( tak tez podpisywal sie moj ojciec, brali własnie udział w powstaniu styczniowym i musieli uciekać z zaboru rosyjskiego pod zabór pruski). Własnie wtedy,  po nieudanym powstaniu styczniowym,  car wydał nakaz parcelacji niektórych majątkow jak w Sieburczynie nad Narwią.. Natepna parcelacje odbyły sie po pierwszej i drugiej wojnie Światowej. Z spolecznego  punktu widzenia, wbrew  pozorom , można mowić  o zaawansowanej stratyfikacji społecznej w omawianej okolicy. Mamy dość wyrażnie wyrozniajacą się bogata szlachtę(duże majątki), jednocześnie  dużo szlachty zuboźalej zaściankowej, oprócz tego mamy uwłaszczonych chłopow po 1863 roku, którzy nie mogli zasymilowqc sie ze szlachta zasciankowa (Jak to mialo miejsce w okolicach Wizny i Zanklewa). Następnie  wyróżniamy  uwłaszconych wyrobników, ktorych nazywano fornalami( dlatego że kiedyś  pracowali  w majątkach szlacheckich). Grupa tych ludzi znacznie odrózniala się od innych posiadaczy ziemi. Nie zawsze umieli gospodarzyc, czesto pozbywali się nadanej  ziemi.  Pracowali  dalej jako wyrobnicy u dużych gospodarzy lub w okrojonych szlacheckich majątkach.  Ta grupa ,często byla poniżana świadomie czy nieświadomie przez uwałszczonych dawniej chłopow , lub przez szlachtę zasiankową.. Jak dodamy to tego że  ludność wyrobnicza   zamieszkała w małych maisteczkach, trudniaca się handlem czy rzemiosłem, bądz też drobnym rolnictwem to widzimy jasniej zaistniałą sytuacje. Dla pełniejszego obrazu dodajmy ,  że własnie na owych terenach zaczeęi pojawiać się nasi bracia wyznania Mojżeszowego. Wedlug niektórych Zydowskich historykow , Zydzi zaczęli przybywać  już w 16-tym czy  17-tym wieku.na omawiane tereny. Na poczatku 20-go wieku w powyzszych maisteczkach mamy prawie 50 procentowa , czy wieksza , w zaleznosci od miasteczka, ludnosc zydowska, zajmujaca sie handlem, rzemioslem …innymi zajeciami, a nawet rolnictwem. Jednoczesnie, jak w Stawiskach,  Zydzi maja wlasne organizacje , wlasne szkoly , polityczne partie, nie mowia c juz o wlasnych synagogach.. (Stawiski  czy  innych  okolicznych miasteczkach)...  Prawie 50 procentowa obecnosc Zydow nie swiadczylaby o jakims przesladowaniu, czy tez niechetnym stosunku  polskiej populacji w stosunku do Zydowskiej. Oni prostu,  od wiekow zyli na tej samej ziemi, mieli swoje zajecia, stanowili czesc tamtej spolecznosci, wprawdzie oddzielnie  jesli idzie o identifikacje narodowa , ale tym niemniej wydawalo sie ,ze niezaleznosc narodowa Polski nie byla im obca. Oczywiscie pozostaje kwestia jak byli zasymilowani, na ile czuli sie odrebna czescia spoleczenstwa. A jednoczesnie na ile nie bylo im obce dazenie do niepodleglosci narodowej Polakow, szczegolnie w czasie zaborow.

Swiadomosc I umilowanie niepodleglosci; identyfikacja z wartosciami niezaleznosci. Temat identyfikacji spolecznej u Zydow w polaczeniu  z podstawowym dozeniem ogolu Polakow do niepodleglosci domagalby sie oddzelnego opracowania . Ostatnio  temat asymilacji, patriotyzmu  jak tez szczegolnej odrebnosci zydowskiej jest  opracowywany I  poruszany   dosc doglebnie przez Kevin McDonald i innych.           Nie jest moim zadaniem wypowiadac sie autorytatywnie  na ten temat , chociaz  jego rozwiazanie moze rzucic wiecej swiatla na zachowania Polakow w czasie Drugiej Wojny Swiatowej. Jak Slusznie zauwazyl  Jan MarekChodakiewicz :najwyzszym stopniem identifikacji ze spoleczenstwem jest sluzba w Armii danego kraju. (Na prawie 300 tysieczna polska armie w czasie drugiej wojny swiatowej, Mowi sie  o   Pieciu tysiecy Zydow . Kilkunastu Zydow rangi oficerskiej zostalo zamordowanych w Katyniu. Jednym z bardziej znanych zolnierzy  w wojsku  Andersa tworzacym sie w Rosji w czasie Drugiej Wojny Swiatowej  Byl Monahem Begin premier Israela, z reszta urodzony w Lomzy czy na jej przredmiesciu).

Nas  interesuje jednak  klimat polityczny po pierwszej Wojnie swiatowej. Mieszkancy  oawianej  ziemi odzyskali upragniona wolnosc.. Byli swiadkami zwycieskiej wojny Pilsudskiego  z Bolszewizmem,  a jednoczesnie idee narodowe I niepodleglosciowe nie byly im obce. Dmowski mial spedzic ostatnie piec lat swego zycia w Drozdowie , miejscowosci odleglej kilka kilometrow od Stawisk. Jednoczesnie “sanacja’ jak to nazywano rzady Pilsudskiego czy tez nastepne lata po smierci Pilsudskiego nie byla przyjmowana bezkrytycznie w tamtych okolicach. Niektorzy swiatlejsi czy tez miejscowa inteligencja( Ksiadz Aptekarz, lekarz, nuaczyciele)czy nawet chlopi,  widzieli niedociagniecia rzadzacych. Generalnie jednak byla duza nieufnosc, nawet wrogosc w stosunku do odwiecznych wrogow niepoleglosci Polski : Rosji I Niemiec. Posag Pilsudskiego na rynku w Jedwabnem  byl znakiem ze idee narodowe , jak niepodleglosci I niezalesnosc sa bardzo zywe wsrod tamtejszej ludnosci. Postawa spolecznosci zydowskiej . Jedoczesnie  trzeba zauwazyc z cala stanowczoscia , a nawet trzeba  przyjac za pewnik  ze populacja zydowska stala na uboczu ruchow majacych za cel ochrone nie podleglosci, jak tez sama niepodleglosc  Polski .Wprost przeciwnie wiekszosc Zydow byla zwolenikami ruchow socialistycznych faworyzujacych zecydowanie idée komunistyczne. Jak mowia zrodla historyczne w Jedwabnem mielismy tylko jednego komuniste Polaka , reszta to wyznawcy religii Mojzeszowej nalezacy do ruchow politycznych o pokroju komunistycznym, z gruntu rzeczy  faworyzujacym  mysli uniwersalizmu komunistycznego. Wiecej,  Ruch Sionistyczny dazacy do utorzenia haretz Israel  byl bardzo popularny wsrod tamtejszych Zydow. Szczegolnie  byl rozwiniety w Stawiskach wedlug samych Zydow. Podobnie bylo w Radzilowie. Nieporozumienie” miedzysasieckie”; jego  zrodla w aspekcie moralnym.

Stad tez nalezy wnioskowac ze owczesni  Polacy,  w Zydach niekoniecznie widzieli inna “rase”, ale przede wszystkim przeciwnikow politycznych, ktorzy przez “przypadek” byli wlasnie Zydami. Jesli byly jakies tarcia czy nieporozumienia to wlasnie mialy one czesto podloze polityczne, czy ekonomiczne ,a niekoniecznie roznice narodowosciowe. Zniszczenie pomnika Pilsudzckiego  po 24 wrzesnia 1939 roku  bylo pewnego rodzaju symblem  nietylko utraty niepodleglosci , ale rowniez uderzeniem w uczucia patriotycczne owczesnych mieszkancow Jedwabnego. Gdy  dodamy do tego pragnienie I obrone niepodleglosci narodowej zakorzenionej w polskiej swiadomosci a bedaca obca dla metalnosci Zydow mieszkajacych razem z Polakami.. Nasz obraz bedzie pelniejszy dla zrozumienia przyszlych zachowan zarowno Polakow jak tez I Zydow  w czasie Drugiej wojny swiatowej. Szczcegolna  wrogosc katolickiej populacji do idei komunistycznych byla na pewno zrodlem niecheci zarowno do Polakow- komunistow jak tez Zydow komunistow  ze strony wiekszosci Polskiej. Przyjmujac za oczywiste kategorie walki politycznej jak tez wyznawanie   religii katolickiej  mozna latwiej zrozumiec pewne  przyszle zachowania, co wcale to nie znaczy ze sa one wystarczajace do wytlumaczenia lub usprawiedliwienia pewnych poczynan niezgodnych wlasnie z nakazami moralnymi religii, czy spolecznymi normami etycznymi. Pozostaje jeszcze kwestia politycznych pogldow  elit Zydowskich, ktore wsprawdzie bardziej zroznicowane, ale tez byly raczej obce dozeniom niepodleglosciowym za wszelka cene. Trzeba tez zaznaczyc ze zachowania moralne byly wowczas kontrolowane opinia spoleczna , ktora aprobowala lub tez potepiala pewne postawy moralne. Uczciwosc, umilowanie wolnosci czy niepodleglosci byly czesto bardzo uwazane za najwazniejsze przes poszczegolne jednostki  , lub przynajmniej  wazne w opinii spolecznej. Akoholizm, kradzieze, czy oszukancze praktyki byly napietowane, a autorytet moralny  I wypowiedzi duchownych byly   bardzo wazne w tym wzgledzie( Stad tez czeste prosby Zydow kierowane do duchowienstwa w spawie azchowan moralnych polskiej populacji).. Napietnowanie z ambony bylo nieraz wieksza kara niz wiezienie.Gdy dodamy ze wlasnie zarowno poplulacjcja zydowska (wprawdzie bogatsza w wiekszosci) jaki polska nie nalezali do najbogatszych   w tamtych terenach to mamy jeszce pelniejszy obraz I uzupelniajacy sie nawzajem. Honor,  jak tez pozostalosci z postawy “zastaw sie a postaw” nie byly obce metalnosci owczesnej polskiej populacji na tamtych terenach, stad tez szacunek dla cudzej wlasnosci byl wpajany przez pokolenia jak tez byl jednym z glownych nakazow moralnych scisle przestrzeganych .  Zlodziej byl bardzo napietnowany przez owczesne spoleczenstwo, a jednoczesnie szacunek dla cudzej wlasnosci byl swego rodzaju cecha I wartoscia spoleczna. Mowienie o powyzszych uwarunkowaniach, wprawdzie pobieznie, mialo za zadanie przygotowac nas do lepszego zrozumienia zajsc , jak tez wyjasnienia ekscesow niektorych ludzi mieniacych sie jako   polska populacja, badz tez okreslanych przez innych jako polska populacja. Na zakonczenie tych rozwazan jako hypoteze robocza moznaby przyjac: nieraz domniemana ofiara moze stac sie przestepca, jak tez domniemany przestepca moze stac sie ofiara.Jest to mozliwe w wyjatkowych okolicznosciach takich jak dzialania wojenne , lub rozruchy na tle rasowym lub narodowosciowym. W razie najwyzszego zagrozenia egzystencji ludzkiej , czlowiek popelnia  czyny majce cechy samozachowawcze, zapobiegajace samodestrukcji, bez nalezytego brania pod uwage samozachowawczego instynktu innych. Po przeczytaniu wiekszosci ,  badz  prawie wszystkiego co zostalo napisane na ten temat  wydaje mi sie rzecza rozsadna zwrocic uwage na niektore mity o wydarzeniu w Jedwabnem , skad inad  bardzo tragicznym , bo morderstwie. MITY O JEDWABNEM Jacek Kuron we wstepie do “My z Jedwabnego “, stwierdza”Mit mordercow wspoltworza nie tylko mordercy, ale i ci wszyscy potarzaja ich wersje.” Bez wiekszego rozwazania na temat pojecia  mitu i jego zastosowania w jedwabienskiej sytuacji nalezy stwierdzic, ze zapewne jednym z mitow szeroko rozpowstrzestrzenionym jest liczba ofiar smiertelnych masakry dokonanej na Zydach.  Liczby wymieniane przez Jana F.  Grossa, czy innych nic nie maja z rzeczywistoscia wspolnego.  Wydaje sie ze liczba zamordowanych jest bliska 200stu osob.  Niestety ze wzgledow politycznych a nie rytualnych nie przeprowadzono do konca ekshumacji. Po prostu dla zatrarcia klamstw  rozpowszechnianych  przez okreslonych pochodzeniem mieniacych sie za naukowcow ,  stwierdzono ze bedzie lepiej jak nie dokona sie calkowitej ekshumacji. Jednoczesnie ze wzgledow politycznych IPN nie opublikowal wszystkich dokumentow, mimo wydania dwoch tomow , dotyczacych zaglady w Jedwabnem. Na koncu zabraklo rzetelnosci naukowej dla ludzi majacych dociekac tylko I wylacznie prawdy “Tak Jak Bylo” nie “co my myslimy jak bylo”.  Nastepny mit: to posiadanie broni palnej przez Polakow majacych za zadanie pilnowanie Zydow I zganianie ich na rynek. Bron mogli miec tylko zandarmi tam obecni ( obojetnie  jakiej narodowosci), lub tez przedstawiciele okupanta niemieckiego. Inny mit ; to sprawczy czyli bezposredni udzial  mieszkancow  Jedwabnego lub okolic  w wspomnianym mordzie. Dokumenty, zeznania swiadkow, powazne opracowania naukowe, dochodzenie evidencyjne,czesciowa ekspertyza na miejscu zbrodni, archiwa, swiadcza o bezposrdniej obecnosci Niemcow na miejscu zbrodni jak tez ich sprawczy I bezposredni udzial w strzelaniu do ofiar. Przyjazd prawdopodobie 7 samochodow specjalnej grupy Gestapo  z  Radzilowa. Nastepny mit : to obojetnosc ludnosci Jedwabnego na opisywana zbrodnie. Dokumnety, zeznania swiadkow, wykopane drogocenne  przedmioty , uratowani lub ukryci  Zydzi  w czasie nagonki , czy tez reakcje sasiadow ( topienie wlasnych  dzieci przez Zydowki) swiadcza o  emocjonalnym wspolczuciu mimo realnej grozby smierci ze strony Gestapo( ucieczka wielu  Polakow do zganiania Zydow na rynek). Inny mit : wiarogodnosc swiadkow I dokumentow uznanych za prawdziwe I odnoszace sie do opisywanej zbrodni. Wedlug dokomentow I zeznan swiadkow Koronny swiadek Grossa nie byl obecny w Jedwabnem 10. lipca 1941.  Dokumenty sadowe sa watpliwej wartosci ze wzgledu na typowo polityczny character procesu. Sam sad uznal je w wiekszosci  za niewiarygodne. Nastepny mit :  brak cienia winy ze strony pomordowanych.  Dokumenty, swiadkowie, archiwa, opracowania naukowe I zrodlowe mowia o udowodnionej , szeroko zakrojonej kolaboracji I wydawaniu patriotow, zsylce na Sibir ,  udzialu bardzo wielu  Zydow z bronia w reku w aktywnym przesladowaniu Polakow. Z czego jaskrawym dowodem byla obecnosc Zydow w domach I posiadaniu wlasnosci Polakow , ktorych nie zdazono wywiesc na Sybir , a ktorzy wrocili z Lomzy  do swoich  domow I zastali w nich Zydow w dniu 24 czerwca 1941 .  Inny mit; Jednosc Zydow I Polakow w dazeniu do niepodleglosci Polski, badz tez jej odzyskaniu. Archiwa, czynny udzial wiekszosci Zydow  w administracji rosyjskiej w Jedwabnem I innych miejscowosciach,czynna wspolpraca z NKWD, radosc z rosyjskiej okupacji Jedwabnego I okolic,  niszczenie inteligencji,zabijanie partyzantow,  opracowania naukowe, naoczni swiadkowie. Budowa pomnika Lenina na miejscu  pomnika Pilsudskiego.Ucieczka z wojskiem rosyjskim sprawcow przesladowan, pozostawienie ich Rodzin  w Jedwabnem, badz niemoznosc ucieczki. Nastepny mit: jedyna pobudka  Polakow z marginesu spolecznego w udziale we wspomnianej zbrodni   : to antysemityzm. Wspolpraca Rosyjsko-zydowska uznana przez Polakow jako zagrozenie dla walki o niepodlewglosc I wyzwolenie z niewoli. Zydzi- to przede wszystkim  przeciwnicy polityczni a wtornie jako z innej “rasy”, a potem czesciowym motywem to  wymierzenie ” kary” za popelnione zbrodnie na Polakach ,niekonicznie na tych ktorzy dokonywali zbrodni osobiscie , ale zgodnie z zydowska tradycja na ich rodzinach , szczegolnie dzieciach… lub tez kogo ma sie pod reka. Moznaby hipotetycznie dopuscic, gdyby zamiast Zydow w Jedwabnym znalezli sie Bialorusini czy Tatarzy I potepowali identycznie jak Zydzi to prawdopodobnie gniew ludzi moglby sie wyrazic w podobny sposob, a dokonany rekami z marginesu spolecznego , lub zagorzalych I zaslepionych “patriotow” majacych dawne porachunki z  Zydami lub z  przedstawicielami innej narodowosci. Inny mit : Brak wyraznego  nakazu  zaglady narodu zydowskiego w pierwszym rzedzie  a potem innych wlaczajac Polakow wydanego przez przedstawicieli III-ej Reszy nazistowskiej. Rok 1940 ,1941 , nowy etap poczatek  1942 Archiwa, opracowania naukowe, utworzenie specjalnych sil wojskowych, wydany rozkaz niemiecki  w tej sprawie. Dodatkowy mit: Niepohamowana chec zysku jako glowny motyw zbrodni z e strony przesladowcow. Exhumacja, documnty archiwa , opracowania naukowe swiadcza o czym innym. Znalezione drogocenne  przedmioty przy ofiarach. Nastepny mit: Miejscowa zandarmeria poslugujaca sie( lub skladajaca sie z) nieraz wyrzytkami spoleczenstwa jedwabienskiego, kilku niezadowolonych z zachowan zydowskich w czasie ostatnio przezytej  rosyjskiej okupacji, jak tez cywilne wladze miasteczka narzucone przy okupanta niemieckiego(Karolak I inni przybysze z poza omawianego terenu) byli w stanie dokonac powyzszej zbrodni. Swiadkowie naoczni, archiwa, dokumenty, opracowania autorytetow naukowych w tym temacie, jak  tez niemiecki terror zaprowadzony na powyzszych ziemiach w tym czasie, czy tez zakres zbrodni mowia zupelnie cos innego. Jeszcze jeden mit; Jan F. Gross byl pierwszy, kto zwrocil uwage  na temat historiografii I udzialu Polakow w mordowaniu Zydow. Juz w latach 80-ytch poruszano ten temat , a badan  byly obfitosci. Niestety Pan Gross nie chcial, mie mial czasu, a moze byl niezdolny zapoznac sie z nimi. Miejscowi ludzie mowili o tym czesto, uczcili ofoary budujac pomnik. O innych mitach zarowno J. Grossa , jak mieniacych sie naukowcow jego pokroju, wiele mowi sie w publikacjach na powyzszy temat, a jest tego bardzo duzo, nie wylaczajac publikacji na Interenecie. A jaka byla”realnosc” Jedwabnego ( nalezaloby tez wlaczyc inne sasiednie mordertwa z lipca 1941 pod ten sam mianownik) wydaje sie niezaprzeczalna w swietle tak obfitej obfitej dokumentacji? Co tez probuje zrobic  Anna Bikont “My z Jedwabnego” wydanej w 2004 w Warszawie przez Proszynski I spolka. Przeczytalem ta ksiazke nie tylko dlatego, ze opisuje ludzi nieraz mi znanych osobiscie, lub tez z opowiadan Rodziny czy innych swiadkow, ale tez datego , ze jej format jest dosc originalny. Zakonczyl mnie bo  dosc niespotykany jako pamietnik inwestygacyjny  ukazujacy poszukiwawcza prace Pani Anny  Bikont na temat Jedwabnego  w ciagu  prawie 4-rech lat. Wydawalo mi sie ze to szmat czasu, aby zapoznac sie nie tylko z bezposrednimi swiadkami(Szkoda tylko ze z wieloma pochodzenia zydowskiego, a  o wiele mniejsza iloscia Polakow, zyje jeszce wielu partyzantow, ktorzy przetrwali przesladowania komunistyczne) , ale z wieksza iloscia dokumentow , niz to Zrobila autorka , badz tez z opracowaniami naukowych innych autorow poza Prof. Strzemboszem czy K. Jasiewiczem.. Nie mozna miec do autorki pretensji , boc przeciez nie zamierzala pisac pracy naukowej „pro se”. Osobiscie dla mnie , Opisywane niektore  wydarzenia  znam tez od bezposrednich swiadkow,ktorzy  predstawiali je nieco inaczej i umieszcali w nieco czasie Mnie jednak najbardziej niemile zaskoczylo to , ciagle  przedstawianie  w krzywym swietle prawie karykaturalne   niezgodnych opinii z linia rozumowania Autorki. Mam tutaj na mysli sugerowany przebieg wydarzen przez innych lacznie z owczesnym Proboszczem, nie mowiac juz o innych  tak kontrowersyjnych jak Laudanscy. Mozna to byloby jej wybaczyc, gdyby chiala nadrobic te obiektywne niedociagniecia  umieszceniem tragedii Jedwabienskiej w owczesnych warunkach socio-ekonomicznych, a przynajmniej aby wspomniala, ze wlasnie byla to hitlerowska okupacyjna wladza niespotykanego terroru, gorszego niz  poprzedni: rosyjski. Mogla przciez dodac , ze wlasnie niektorzy z bioracych udzial w zganianiu Zydow na placu nalezeli do zandarmerii niemieckiej. Wlasnie Niemcy po 24 czerewca 1941 ustanowili wladze terroru w Jedwabnem, za nalezenie do partyzantki, lub nieautoryzowane  przechowanie Zyda grozila kara smierci. Jak wiadomo nie zawsze dzialalo przekupstwo. Na prawde Niemcy zabijali na miejscu  bez pardonu. Nie od rzeczy bylolby dodac, ze mimo tragedii bylo wiecej wspolczucia niz  znecania. Z reszta nie bylo tez sielanki po 1945. Jak slusznie zauwazyla Autorka,  nieraz mimochodem  narzucony sytem komunistyczny z jednej strony , a ruch nieodlegosciowy z drugiej tez nastreczaly wiele  strachu i trudnosci, zmeczonym ludziom podwojna okupacja. Tymniemniej autorka wydaje sie nie widziec roznicy miedzy terorem  w polowie 1941 i pozniej ,  po 1945 roku. Trzeba przyznac, ze jezyk , jakim opisuje wydarzenia , zwierzenia czy swiadectwa jest zaskakujacy.  Oprocz opisowego i wybiorczego przedstaawiania faktow , jak tez omijania decydujacych szczegolow o wydarzeniu, wklada w usta swoich swiadkow, czy rozmowcow , wlasne sformulowania, wlasne przemyslenia , szujajac potem ich autoryzowania , ale juz po napisaniu. Ciekawy zabieg litereacki, a jednoczesnie  trudno mi uwierzyc ze ludzie z podstawowym dwu klasowym wyksztalceniem  wyrazali sie  wedlug poziomu intelektualnego Anny Bikont.. Sa Eugeniusze , ale bardzo malo jest geniuszy.. Zatem spposob wyrazania Pani Anny moznaby nazwac  „wishful thinking” (jezyk:wedlug naszego zyczenia). Nieraz  jej jezyk wydaje sie byc typpwo normatywny i moralizatorski. Oto kilka przykladow: Pod  data ;11 wresznia 2002, autorka zapisala:”Po powrocie do Warszawy wyzalam sie do Joasi Szczesnej, ile to juz razy wracam z marnym uzyskiem, majac jdnoczesnie pewnosc, ze pamiec zbrodni istnieje, tylko nie mam do niej dostepu.-Wszystko przez to-komentuje Joasia-ze mordowanie Zydow jest  w dzisiejszych czasach politycznie niepoprawne. Gdyby przyznawano za to dodatki do emerytury i ordery, pod twoim mieszkaniem stanelaby kolejka uczestnikow zbrodni. Inna rzecz, ze tez moglabys nie dowiedziec sie tu prawdziwej prawdy”(Nie wiem co to znaczy prawdziwa prawda, ale to juz inna kwestia). Stwierdzenie autorki wlozone w usta  Joasi jest chyba najwyzszym szczytem cynizmu i merkatylnosci zycia ludzkiego, a jednoczesnie przywolaniem istoty poprawnosci politycznej . Obie  autorki sugeruja ze  bylyby ludzie  zdolni    nawet do wszystkiego  aby dostac dodatki do emerytury czy ordery w ime poprawnosci politycznej. Swoja droga  niespotykana koncepcja porowanosci politycznej, do czego moze ona byc zdolna... Autorka jednoczesnie , dotknela w tym zdaniu  problemu zdentifikowania sie ze spolecznscia do ktorej nalezy, badz tez uwaza ze nalezy. Dajac tytul swej ksiazki „My z Jedwabnego” sugerowalaby ze chce identyfikowac  z wspolczesna  spolecznoscia Jedwabienska. Niestety nawet wkladajac swoje mysli, pragnienia oczekiwania w usta wybranych przedstawiceli wedlug jej tylko wiadomego klucza  nie widzi  mozliwosci   zdentyfikacji . A moze miala na mysli owczesna spolecznosc z lipca 1941 roku, cz tez chcialaby sie z nia identyfikowac? Probowala i prubuje zachowywac  pewene rytualy z Judaizmu, ale jej dzieci nie zawsze chca czy rozumieja i akceptuja , jak to widac z zwierzen autorki w ksiazce,a ona sama wydaje sie byc w rozterece. Sladzac wypowiedzi autorki z innych publikacji  wydaje sie ze  chcialaby sie identyfikowac z polskimi wartosciami politycznymi.. ale tez ma problem bo inni  nazywaja ja „Zydowica”. Z reszta autorka jest swiadoma tego dylematu , gdy idzie o polityczne zycie. Zastanawia sie : Czy ci , co wyjechali w 1968 maja sie uwazac Polakami , czy sa uwazani za Polakow. Dotyka ona  bardziej uniwersalnej kwestii: na ile spolsczone elity polityczne sa polskimi i dbajacymi o intresy Polski.. Czym  jest niepoprawnoscia  polityczna , stawiac taka  kwestie przed politykami w terazniejszej Polsce? Ten problem  posrednio ujawnil sie tragicznie  i  w Jedwabnem w  czerwcu i Lipcu 1941.Idac tokiem myslenia Anny Bikont, dosc  niespotykanie  brzmi jej stwierdzenie  ,odnotowane  pod 30 pazdz 2002 „Ale  siwiadczyc nieprawdy i dyskredutowac Grossa nie powinien.”(s.321), a nieco wyzej dosc nietypowe rabinowskie  tlumaczenie „zla” u tych wasnie ludzi z Jednwabnego””Dzisiejsze Jedwabne sklada sie w 90 procentach z osob. Ktorych nie bylo w czasie wojny, a bardzo wielu dawnych mieszkancow po wojnie wyjechalo. Dlaczego? . Obawiali sie kary bozej. A jesli zalowali grzechow i bali sie Boga, znaczy, ze nie byli z gruntu zlymi ludzmi”. Czego wlasciwie nie aprobuje autorka :”My z Jedwabnego”. Wprawdzie , ksiazka Anny Bikont   nie miala tak  szerokiego rozglosu jak  wypowiedzi Jana F. Grossa ,  moze  i dobrze ,  Ann Bikont  nie wnosi, ani nic nowego ani nic oryginalnego z wyjatkiem powielania „egzotyki” Grossa tylko w innej formie. Jak w „Sasiadach”, jak tez „My z Jedwabnego” sprawy zydowskie  maja byc” punktem centralnym  tresci polskiej pamieci”., Niestety, wedlug autorki,   jeszcze dotychczas  to sie  nie stalo. Wystarczy jednak , nawet pobieznie przesledzac najrozniejszego rodzaaju publikacje ,aby miec inne zdanie niz autorka. Od Feliksa Koniecznego, poprzez najrozniejsze studia ostatniego 100-lecia , naukowe  instytuty, periodyki z  codziennymi pismami wlacznie poruszaja najrozniejsze aspekty kwestii polsko-zydowskich, w roznych aspektach poruszajac „zbiorowa Pamiec”. Niestety,problem je4dnak tkwi w czyms innym mimo tego autorzy tacy jak Anna Bikont i jej podobni , nie moga sie zdentyfikowac jeslli idzie o ich  miejsce i przynaleznosc narodowa, nie mowiac juz o systemie wartosci jaki chca czy chcieliby wyznawac, jako czujacy sie „narodem Wybranym”. Najroznorodniejsze  elity, jakie tworza lub tworzyli chca eliminowac innych zgodnie z zasada: my way or no way.(Albo wedlug mojej woli, lub w ogole nie).Wladza i kontrola powinna byc w ich reku. Nalezy tez dodac ,ze swiadomosc traumatycznych tresci , gdy idzie o  Jedwabne  byla w wyobrazni tam mieszkajacych,mowiono o tym  czesto miedzy sasiadami , nie tylko w literaturze naukowej czy publikacjach, jak to z reszta wspomina Anna Bikont, obce byly tylko  , ciagle ich  znieksztalcanie .  Wbrew opozorom, ludzie wiedzieli co sie stalo . nawet ci prosci z Jedwabnego oribowali odpowiedziec na pytanie :Dlaczego?. Jednoczesnie jako „wrosnieci” w to ssrodowiskko byli swiadomi jednostkowej odpowiedzialnosci  w zbiorowej pamieci omawianego okresu. Niestety, karykatury przedstawione po 60-ciu latach  , odnosnie wydarzen w Jedwabnem  staly sie czyms nowym, powielanym  prze okreslone  srodowiska  zydowskie wcelu osiagniecia celow , ktore nie zawse maja sluzyc „zdrowiu psychicznemu”. (str 325), nie tylko tego srodowiska, ale  rowniez wspolnotowym dosiadczeniom w Polsce. REALNOSC JEDWABNEGO Niestety  dokonano tam zbrodni okrutnego  zabicia ludzi  (okolo 200 osob)po czesci niewinnych, z nakazu wladz nazistowskich okupujacych Polske. W odecnosci i czynnym udziale umunrorowanych Niemcow ,nastepnie ,wielu  Pod przymusem    , jak rowniez wlaczajac  niewielu  z marginesu spolecznego ( badz  przybylych z innych terenow), lub tez  Polakow ubranych w niemieckie mundury ktorzy  brali pomocniczy udzial , a  chcieli pokazac swoja odwage. Moze niektorzy   mieli osobiste porachunki z Zydami  wykorzystujac zawieruche wojenna  doszli do wniosku ze ujdzie im to bezkarnie.  Wszyscy  jednak byli  tylko    przypdkowymi (opportunity crime), badz z “urzedu” pomocnikami Niemcow ( Gestapo, Eisatzgruppen) wypelniajacych rozkazy I polecenia Hitlera , jego  powiernikow  nie wylaczajac niektorych pochodzenia Zydowskiego. Dla wiadomosci zainteresowanych, szzcegolnie wspomnianych autorow , chce wspomniec, ze wlasnie mord  ludnosci zydowskiej w Radzilowie, 3 dni wczesniej wydaje sie byc bardziej okrutny niz w Jedwabnem. Wedlug naocznych  swiadkow,  ekscesy  Satkiewicza  ( z reszta pijanego)I jego wspolnikow wydaja sie byc bardziej okrutne  niz te, ktorych  dokonano w Jedwabnem. Mozna dodac ,ze wlasne zyja jeszce naoczni swiadkowie mowiacy o fizycznym  znecamiu Niemcow nad Polakami, ktorzy odmowili pomocy z zganianiu Zydow na rynek (Augustyna Zaborowska), jak tez przebieg zajsc w Radzilowie.              Niestety, czasem badania  majace miano naukowych , w rzeczywistosci opieraja sie na niesprawdzonych zrodlach, czesto nie istniejacych,  ale sa podawane  do wiadomosci szerokiej publicznosci zostaja przyjeta jako zgodne z rzeczywistoscia. Nawet jak zostana zupelnie zdyskredytowane , co stalo sie  w wypadku Feliksa Jana Grossa, zostaja powielane ze wzgledow politycznych, aby osiagnac  zamierzony cel propagandy.

Jednoczesnie trzeba dodac ,ze niektore srodowiska katolickie  skladajace sie z niedawnych neofitow ( Zydzi nawroceni na katolycizm) bezkrytycznie zaakceptowali wyssane z palce postulaty Jana Grossa i probowali je rozpowszechniac skladajac wine tam gdzie jej nie bylo, a jednoczesnie kierowali badania naukowe w innym kierunku wylacaajac swiadomie problem asymilacji z polska spolecznoscia identyfikacyjnych wartosci narodowych wyrazonych w doazeniu do niepodleglosci ,c zy dotbawspolengo anrodu. Jak po 1945-tym roku , tak teraz . politycy wychowani , lub w jakikolwiek sposob zlaczeni z traducja zydowska  nie moga zidetyfikowac sie z polska tradycja narodowa majaca  za zadanie  obrone  niepodlegosci jak tez i wspolnote celow , z ekonomicznymi wlacznie. Z ubolewaniem trzeba dodac ,ze nawet  niektorzy  naukowcy z Insytytutu Pamieci Narodowej ulegali pokusie wybiorczosci dokumentow, wziecia pod uwage I opublikowania  nie wszystkich w powyzszej sprawie, zaniechania dalszych badan, gdy nasuwaly sie wnioski niezgodne z ich oczekiwaniami, badz z linia aktualnej polityki rzadu, czy innych grup nacisku. Ostatnio dostrzezono ten mankament , IPN wydaje ododatkowe dokumenty o Jedwabnem.

Nieprzemyslane reakcje  I emocje Niektorzy Hierarchowie Kosciola , nie mowiac juz o politykach , zbyt pochopnie, bez znajomosci sprawy zaczeli wypowiadac sie  w sposob bezkrytyczny  na temat , ktorego nie poznali, badz tez nie chcieli poznac., bagatelizujac jego znaczenie. Tak samo , wladze centralne, gdzie czlonkowie pochodzenia zydowskiego  mieli decydujacy glos wypowiadali sie w sposob narazajacy nie tylko dobre imie Polski, ale przeciwny interesom narodowym I polskiej racji stanu. W sposob  namacalny, mozna bylo zauwazyc stronniczosc w srodkach masowego przekazu, szczegolnie reprezentowanych  przez  srodowiska wlasnie niechetne polskiej racji stanu (mozna to powiedziec o Gazecie Wyborczej, jak tez Tygodniku Powszechnym, czy Rzeczypospolitej , czasem z zachowaniem pozorow bezstronniczosci). Nie byla to tylko pogon za sensacja, ale przemyslany sposob co przekazac, aby urabiac opinie w okreslonym kierunku. Razace braki w poszukiwaniach naukowych Z zazenowaniem trzeba stwierdzic , ze trudno jest o calkowita niezaleznosc srodkow masowego przekazu( nawet po smutnym doswiadczeniu z komunistyczna propaganda) ,jak tez calkowita bezstronnosc badan naukowych, gdzie  wrecz posunieto sie do falszerstw documentow , jak tez podstawionych niby naocznych swiadkow. Raz wyciagniete pochopnie wnioski dostaly  sie w obieg , czasem naprawienie szkod wyrzadzonych przez  nie jest   do odwrocenia. Jednoczesnie mozna zaobserwowac ograniczone postawy niby naukowcow  , badz gdzie bierze sie pod uwage  niby przekonania naukowe ,   mimo faktow  majacych miejsce w okreslonym czasie I przestrzeni , autorzy ich nie maja cywilnej odwagi ani do uznania zaistnialej rzeczywistosci , jak tez  korekty pochopnie  wypowiedzianych tez . Jest po prostu nie dopomyslenia aby w  xx piewszym wieku   wciskac ludziom zdaje sie wyksztalconym  I obeznanym na interencie  takie  dziwaczne  postulaty  jakby  wziete zywcewm z jednokierunkowej propagandy, ublizajacej nawet  sladowym zasadom jaiejkolwiek uczciwosci nie wspominajac juz o  zalozonej  z gory  “ciemnocie  ” , lub nieznajomosci poruszanego tematu  u uwaznych czytelnikow. Co gorsze , wydaje sie ze ostatnio rozpetana  dyskusja Na temat “Strachu” wydaje sie  potwierdzac powyzsze  stwierdzenie. Prof. Jerzy Robert Nowak w “Naszym Dzienniku “ z 17-tego stycznia 2008. Wspomniana dyskusja  odbyla sie np. programie telewizji Publicznej  miala  wlasnie takie znamiona. Poza prof.  Janem  Chodakiewiczem I  Bogdanem  Musialem, inni nie mieli pojecia o czym mowili , ba nawet wygladalo, ze nie przeczytali “Strachu”.  Struganie Greka Niestety media w Polsce daly glos Grossowi, nieswiadomie czy z premedytacja, aby promowal swoje jakze zalosne wywody, z reszta nazwanego przez Janusza Kurtyke “wampirem”hisoriografii”. Bo jakze uznac za powazne  posadzanie ludzi o wiare w mord rytualny… czy stawianie pomnika Hitlerowi…  Czyz mozna potraktowac powaznie nastepujaca   rozmowa  miedzy  przyjaciolmi “ ja ciebie zabije jak nie przyjdziesz na przyjecie”, lub” nienawidze cie  bo nie chcesz bawic sie za mna.” Czy Gross jest asz tak naiwny, aby powyzsze zdania uznac za odzwierciedlajace rzeczywistosc.. Czy  juz tak  zrozpaczony I bezradny ze az po tego typu siega argumenty? A moze tylko chce zarobic I sprzedac ksiazke??? Sugerowana chciwosc u innych  moze  jest Grossa wylacznoscia? Oto kilka swierdzen Grossa  z wywiadow … Gross powiedzial miedzy innymi  w wywiadzie “Zydow mordowali normalni ludzie, nie zaden margines”. Dla  wiadomosci Grossa mozna  podac ( bo ani Pan, an panscy wspolpracownicy nie chcieli zapoznac sie z zeznanaimi na ocznych swiadkow, bo to bylo niewygodne dla panskich insinuacji) , ze wlasnie Ekstowicz byl obecny przy stodole  w Radzilowie, gdzie spalono Zydow.  To Ekstowicz wzial do swego domu dziecko Zydowskie , ktore wyszlo z swiezego grobu z  pomordowanymi Zydami. Niemiec pozwolil mu to zrobic.  Ekstowicz dzielil sie z dzieckiem zydowskim tym co mial do jedzenia , jak karmil  swoje czworo  dzieci. Dodam ze wlasnie Klimaszewski, ktory uchodzil miedzy sasiadami za niespelna rozumu  wylal benzyne na ta wlasnie stodole,a nie Ekstowicz jak mylne podala Anna Bikont. Tymczasem,Sadkiewicz(wraz z innymi , nieraz ubranymi w mudury nieneickie) z okolic Radzilowa , ktory pijany znecal sie nad Zydami, ale mial z nimi porachunki z przed wojny.  Na prawde ,nie potrzeba duzo czasu aby zapoznac sie z pracami naukowymi innych historykow jak Jana Marka Chodakiewicza, Prof. Musiala, Strzembosza I innych aby nie wypowiadac tak egzotycznych uoglnien o Polakach  o wspolnotowych doswiadczeniach zbiorowych.  A byly one rozne nie tylko wsrod  rdzennych Polakow . Msciwosc,  zemsta , rabunek,identyfikacja z pewnymi wartosciami  nie sa wylaczna cecha  Polakow. Czy nie jest znana Panu Grossowi  dokumentacja: “51 documents:Zionist Collaboration with the Nazis 2002, wiecej na stronie internetowej:www.marxists.de/middleast/brenner/index.htm.Warto  tez wspomniec przy okazji Bryan Mark Rigg I jego zrodlowa pace o Zydowskich  Zolnierzach Hitlera., czy Jana Marka Chodakiewicza o Zydach w sluzbie Hitlera. Czy tez olbrzymia literetura na temat problemu palestynskiego- izraelskiego, uwazanego przez  wielu za kluczowy w polityce ogolno-swiatowej. Moze pan Gross  pokaze , a nawet  pomoze  zrozumiec przewrotnosc niektorych wyznawcow  religii Mojzeszowej. Nie zawze mamy choldowac zasadzie:Jak nie mozna zaprzezyc faktom to trzeba je ignorowac I uwazac za nieistniejace, badz nie na temat. Jak to ma miejsce w  ksiazce Jana F. Grossa , „Strach”, gdzie Wracil  do rozwazan  “pogromu”(umieszczenie w cudzyslowie swiadczy o tytm ze do konca nie wiemy co bylo ostateczna przyczyna pogromu jak tez kto byl zasadniczym inicjatorem a nie podrzednym wykonawca) kieleckiego.  Juz teraz wiadomo o istnieniu  dokumentow jest jeszcze nieznanych I nie przestudiowanych. Wystarczylo by   tylko  zajrzec do IPN, czy archiwow rosyjskich, jak tez  wziac pod uwage ze niektore dokumenty zostaly zniszczone,  czy tez  mozliwe do  odtworzenia.  Niestety Jan F. Gross w dyskusjach na temat jego ksiazek przyjmuje dosc niespotykana postawe , jak na czlowieka mieniacego sie naukowcem. Jakze egzotycznie  brzmi odpowiedz Grossa na zarzut Marcina Wojciechowskiego; “formuluje pan ostre tezy, dosc swobodnie uzywa kwatyfikatorow I nie niuansje ogolnych stwierdzen. Gross: Nie zgadzam sie z tym . Moja ksiazka jest bardzo zniuansowana, bo opiera sie na calym mnostwie szczegolowych zdarzen. Trzeba je potem jakos zrozumiec”. Mnostwo szczegolowych zdarzen , ile ? 10 20 50 100?  O dziwo to mnostwo oznacza u Grossa dwa, czy trzy   zdarzenia  I od razu wyciaganie  ogolnych wnioskow. Slusznie zauwazono w dyskusji internetowej Azrael napisal:”Zapomina sie oczywiscie, ze praca Grossa to nie jest opracowanie naukowe, czy nawet popularnonaukowe-lecz esej. I to esej oparty o zydowskie swiadectwa oraz wspomnienia. I Gross nie ma obowiazku konfrontowania ich z zadnymi materialami zrodlowymi. Ksiazka Grossa jest subjektywna,w czesci manipulatorska, ale materialy ktorymi sie posluguje-sa niepodwazalne.” Po prostu jest to niezrozumiale ze  pod tym samym wzgledem zaistniala rzeczywistosc moze byc jednoczesnie rzeczywstoscia niepodwazalna bez mozliwosci konfrontowania , a jednoczesnie  mitologia. “Gross jest prowokatorem I histerycznym obuzem”(tamze). “Zachwyty” nad “Strachem” Tymczasem, wbrew pozorom,  jak by  temu co bylo powiedziane, juz na okladce ksiazki “Fear”, recenzje  wyrzaja sie  z zachwytem:”Gross supplies impecable documentation”(Gross przedstawi ldokumentacje nie do zastapienia)(Baltimore Sun”.One of the best book of the Year”(Jedna z najlepszych ksiazek) Washinghton Post Book World.Compeling(zmuszajacy do myslenia)… Gross builds a meticulous case”(Gross buduje bardzo wszechstronny przypadek)_Publishers weekly.Fear’s anguishing expose is brialliantly scholary, analitical, sober, yet compellingly readable(STRACH- niepokojace expose jest zrobione blyskotliwie naukowo,analitycznie,trzezwo, I  mile zachecajace do czytania) - The Austrlian. Strach sie zachwycac  Przeczytalem Fear w jezyku angielskim (wg Prof. Jerzego Nowak w polskim tlumaczeniu  , Gross wyrzucil okolo 100 stron angielskiego tekstu.), jak jednoczesnie wiele innych pozycji o pogromie w Kielcach , jak tez  stosunkach polsko-zydowskich tamtej epoki (See The Road to the Israel-Polish Rapprochement ( Midle eastern Studies vol 41  nov. 2005 jak wile innych), niestety , z intelektualnym wstretem  do insinuacji tamze zwartych. Dla przykladu , trudno zrozumiec ezoteryczne uogolnienia Grossa,badz insinuowanie n.p. mordu rytalnego w opisie komitetu zydowskiego ze str. 148..’the bishop(kar. Wyszynski) clarified that during the Beilis trial, a lot of old and new Jewish  books  were asembled, and the matter of blood was not definitevely setteled.*reference to the Mendel Beilis trial in 1913in Kiev, when he was acquitted.(  tlumaczenieM.B.  Biskup wyjasnil ze w czaasie przewodu sadowego wytoczonego Mandelowi Beilis bardzo duzo starych I nowych zydowskich ksiazek bylo zgromadzonych  I kwestia krwi nie zostala definitywnie roztrzygnieta .W doniesieniu do tego przewodu sadowego  M. Beilis sostal uniewinniony  w Kijowie w roku 1913). Jest rzecza godna pozalowania ze wlasnie “Znak” mieniacy sie katolickim (wprawdzie kierowany przez neofitow). Opublikowal ksiazke Grossa. Mozna sie przypodobac swoim pobratymcom w inny sposob a niekoniecznie publikacja  ksiazki  o tak  mitycznej tresci, ubranej w pozory rzeczywistej, a co gorsze swiadomie podsycajacej i podzegajcej  tworzone antagonizmy miedzy ludzkie, jak to wyrazil sie kardynal Dziwisz „demony Przeszlosci”. Jako przeciwwage mozna  proponowac  “Znakowi” opublikowanie po polsku: The Massacre in Jedwabne July 10 1941  Jana Marka Chodakiewicza,badz innych bardziej informujacych polska  publike o skomplikowanych stosunkach polsko-zydowskich na przestrzeni wiekow, badz tylko w czasie Drugiej wojny Swiatowej  I besposrednio po niej.

Sledzac dalej dyskusje o ksiazce Grossa, publicysci zastanawiaja sie  “ kto  sie boi  “Strachu” . Niektorzy, lacznie ze  piszacym   sugeruja , ze   wlasnie sam Gross, ktory wyjechal ze” strachu” w 1968, bo bal sie  ze nie zdentyfikowal sie zadna z grup pobratymcow w walce o  decydujacy wplyw na owczesna wladze i poczul sie odrzucony (siedzial w wiezieniu w 1968 roku), badz tez wspolnie ze starszymi kolegami  nie byli zdolni  wystawic  diagnozy i sposobu wyjscia   z ideologicznego I programowego  impasu  i zapasci w owczesnym czasie zajsc marcowych.  Jest tez mozliwe, ze wlasnie juz wtedy jako Mlody” naukowiec”   PRZECZUWAL ZE OD TEGO MOMENTU ZACZAL SIE   SCHYLEK I UPADEK IDEI KOMUNIZMU W EUROPIE,  a szczegolnie w Polsce . Stad tez moze wlasnie  juz wtedy , Gross zdobyl sie na lansowanie mitu zaprzeczenia zydowskiego zwiazku z idea komunizmu w okupowanej Polsce, po drugiej Wojnie Swiatowej, jak tez rzekomej krzywdzie wyrzadzanej resztce Zydow pozostalych po wojnie. Owa , rzekoma “ Krzywda”  miala byc wyrzadzana przez wladze komunistyczna, ktorej wlasnie w ogromnej czesci skladala sie wlasnie z Zydowskich komunistow. Jeszcze jeden paradoks z Grossa pomowien. Jako jeden z jego ezoterycznych  pomowien , Gross przedstawia ,  w swojej konkluzji w “Strachu”, a nawet  stwierdza “autorytatywnie:”Wprawdzie Zydzi w sposob oczywisty uciekali od Komunizmu, tak samo jak  Komunisci politycznie uciekali od Zydow”.(While Jews were literally running away from Comunismm, the Comunsts were ppolitically running away fromm the Jews.) str. 245. Jak mozna uciekac od grupy ludzi, ktorych jest sie integralna czescia.  Niestety,  jest to nic innego jak tylko mityczne przepisanie I potraktowanie  historii ruchu idei socializmu I komunizmu , a jednoczesnie zaprzecznie faktom, ideom, osobom, dzialaczom od   Wiosny Ludow , az do obecnych czasow. Juz   w 1944 ,jak wlasnie mowia dokumenty, nazwiska, sprawozdania,  ze Zwiazku Radzieckiego przyjechala do Polski obsadzona Zydami  Krajowa Rada Narodowa,- przedstawiciel nowej rosyjskiej okupacji, potem Lubelski PKWN tez w olbrzymiej ilosci  Zydowski- uwazany za marionetke rosyjska. Nastepnie,  objecie decydujacych stanowisk wladzy w panstwowej administracji i dyplomacji podporzadkowanej Moskwie , szczegolnie Aparatu ucisku obsadzony  Zydami, badz tez polskimi figurantami za ktorymi stali Rosyjscy decydenci , ktorzy “przypadkowo” tez byli Zydami. Statystyki, (47% w rzadzie Zydow, kluczowe posady w przedsiebiorstwach,sadownictwie  czy szkolnictwie), nazwiska, oswiadczenia pamietniki, spawozdania, opracowania naukowe sa bezposrednimi swiadectwami.  Mozna tu dadac, ze  w koncu Rosjanie nie robili nic innego jak nasladowali poprzednich okupantow, zrzucajac badzstarali sie  zacierac wlasna wine ,  rekami Zydow zaczeli uciskac znowu Polakow, z tym ze zrobili to juz innymi ,bardziej wyszukanymi sposobami  dostosowanymi do powojennej sytuacji, w miare pokojowej , w imie odwiecznej zasady “Dziel I rzadz”. Idac za insinuacjami autora, wesmy pod uwage jeszcze inne stwierdzenie Jana Grossa: ”Postwar hatered of the Jews in Poland was too lethaal,too widespread,too untamed to be grounded in anything else but concrete palpable fear str.247 I dalej Until somebody offers an alternative explanation, we must cosider that it was ordinary Poles’widespread collusion with the Nazi-driven extermination of the Jews which alone could produce such callousness str 248.   (Powojenna nienawisc Zydow w Polsce byla tak bardzo rozpowszechniona, tak zabojcza tak niepohamowana , ze mogla miec tylko podloze nie w  czym innym  jak tylko  w bojazliwym(palpitujacym) strachu…. Dotad jak ktos inny  nie zaoferuje innego  alterantywnego wyjasnienia, musimy przyjac  , ze byla to postwa zobojetnienia    Polakow  wobec Nazistowskiego sposobu extrminacji Zydow.  co tez moglo wywolac taka  obojetnosc).  W tym samym tonie , chodz w innej postacji literackiej  wypowiada sie Ana Bikont. ”My z Jedwabnego”,  to  jeszcze jeden niewypal w plejadzie  wypowiedzi  w tej knotrowersyjnej kwestii Jedwabnego , gdzie autor swoje wewnetrzne problemy identyfikacji  probuje zrozumiec  w  uzewnetrznieniu drastycznych zachowann innych  mieszkajacych w sasiectwie, ktorego niebyla  czescia. W tym kotekscie jakze groteskowe jest stwierdzenie Jana Feliksa Grossa , czy Anny Bikont  mowiacych  , ze gdy pisali  swoje  ksiazki; „Czuje sie Polakiem”. Z chronologicznego punktu widzenia  , Pan Jan czul sie   Polakiemm w 1968 roku, jak tez w 2006. Niestety nie wiem jakiej Polski, czy tej tworzonej w morzonkach w Galicjii, a moze tej planowanej na Madagaskarze. Jeszce prychodzi mi na mysl tak zwana Polska zaprzeczajaca istnienia zbrodni katynskiej, a nawet moze takiej Polski  , ktora pomylila jej sprawcow. To jeszcze jeden chwyt i wymysl intelektualny Grossa  o Polsce marginalnej?

W  Opisach  Polski  Feliksa Jana Grossa , czy Anny Bikont  nie znajdujemy Polski jaka ma na mysli przecietny Polak, gdy „czuje sie Polakiem”. I tu dochodzimy do sedna sprawy: Zgodnie  z dokumentami , badaniami publikacjami naukowymi :, ani strach , ani zmowa obojetnosci, czy  chec posiadania  pozydowskiej wlasnosci, oraz  zapatrywanie sie w nazistowskie sposoby eksterminacji  Zydow nie  byly ostatecznym  powodem niecheci Polakow w stosunku do Zydow okresie  po 1944. Proba innego spojrzenia Przyczyn nalezy szukac gdzie indziej, niekoniecznie  w pewnych stereotypach:”Zyd “- to oszukujacy handlarz bez zasad moralnych, to komunista, to przeciwnik ideologiczny,to wygodny konformista ideologiczny(jak choragiewka, czy rzodkiewka), to sojusznik okupatna Rosyjskiego reprezentujacego komunistyczne idee, przesladujacego niezawislosc, I katolicyzm  , to potencjalny , czy rzeczywisty’ zdrajca’polskich interesow narodowych , to zwolennik “poprawnosci politycznej”(Chrzest dla korzysci politycznych, czy ekonomicznych-mamy zywe przyklady), to ktos”obcy” nie identyfikujacy sie z interesem narodu, badz nie dazacy do  niepoldleglosci Polski , niezawislosci czy  matrialnego dobrobytu Ojczyzny, lacznie z dbaniem o dobre imie tego narodu…to czlonek „narodu wybranego” wedlug tradycji zydowskiej. Istnienie i tworzenie stereotypow wydaje sie byc  nieraz obiegowym uproszczeniem  pewnych procesow spolecznych, wygodnych do przyklejenia latki poszcegolnym jednostkom czy nawet zbiorowosciom, ale w dyskursie naukowym rzadko uzywane, traca racje bytu. Niestety , spolecznosc Zydowska1941roku  w Jedwabnem  i okolicznych miasteczkach  nie byla zintergrowana, z brakiem identyfikacji wlacznie,  ze spolecznoscia Polska aby wspolnie dbac o niezalnosc narodowa i niepodleglosc swiezo utracona , badz tez wspolnie o nia walczyc, czy sie jednoczyc . Tu chyba trzeba szukac ostatecznego wytlumaczenia  jedwabienskiej tragedii, przy uwzgkednieniu moralnego aspektu calej sprawy , jak tez niemieckiego terroru i swiezo przezytej okupacji sowieckiej z konca 1939  i az do 23 czerwca 1941. KORZYSCI Z UPUBLICZNIENIA TEMATU O JEDWABNEM  I” POGROMIE” KIELECKIM Ksiazki Grossa , jak tez Anny Bikont  pokazaly przede wszystkim zlozonosc, wielowarstwowosc tematu stosunkow polsko-zydowskich, jak tez posrednio uzewnetrznily ideologiczne  braki w zagadnieniach niepodleglosci , pewnych elit mieniacych sie polskimi. Mozna bylo zobaczyc destrukcyjne dzialanie  machiny propagandy pod plaszczykiem domniemanych badan naukowych, czy tez wykorzystywanie przez Niemcow nieporozumien narodowosciowych. Wielu naukowcow , tych bezstronnych, jak tez pragnacych  poznac temat zaczelo badania naukowe , siegnieto do zrodel historycznych, dokumentacji, naocznych swiadkow. . nieraaz w spoosob niewysrtarcajacy i wybiorczy. Niestety wielu bezkrytycznie  probowalo lansowac bezpodstawne tezy ,bez pokrycia w dokumentach a tylko zgodnie z gory zalozonymi celami , jak tez zaczeto propagowac  pomowienia, czy tylko percepcje jako solidne badania  w powyzszym temacie. Historiografia Holocaustu stala sie znow tematem na czasie.

Jednoczesnie bardziej zaczelismy zdawac sprawy z dzialania grup nacisku(wszechpotezne Lobby w USA, szczeglonie zydowskie), jak tez zaawluowanych interesow, pod plaszczykiem  badan, zwanych naukowymi. Niestety , ostatnio,w Polsce, wydana ksiazka    “Strach” Jana Grossa  jest dalszym niezbitym dowodem  kontynuowania  tej wlasnie polityki .” Strach “, jak  poprzednia ksiazka  “Sasiedzi” nic nie maja wspolnego nawet   gatunkiem literackim  jak: esej czy powiesc fantastyczna.” Strach”, na podstawie jednostkowego wydarzenia, nawet jeszcze dokladnie nieokreslonego jego powodow , wysuwa  mityczne tezy(zapominajac o partyjnej walce polityczznej, jak tez dazen niepodleglosciowych) o zrodlach rzekomego antysemityzmu w Polsce w latach powojnnych, a jednoczesnie  probuje lansowac ezoteryczne tezy wbrew dokumentom tamtej epoki.  Usiluje sie przedstawic  rzadzacych Zydow jako niekomunistow , lub uciekajacych od komunizmu,badz tez zaprzeczyc ze w ogole tam byli. A  juz szczytem  nieuczciwosci  jest  nazywac  wewnatrz partyjne zydowsko- komunistyczne tarcia jako rzekome przesladowanie. 40-lecie  1968 roku moze spowoduje wiecej badan na ten temat, kiedy to dzialanie propagandy jest juz ogranizone. Tym niemniej, Jan Feliks Gross,, wbrew dokumentom, stara sie przekonac czytelnika o zasymilowanych Zydach komunistach  z polskim spoleczenstwem.,  Przy okazji calkowicie “zapomina”, gdy tylko nadarzyla sie okazja” zasymilowany” Zyd- komunista-niby Polak  wyjezdzal za granice, porzucal Polske  , stawal sie znowu Zydem,  a nawet wiecej  dzial na  szkode, poprzednio przybranej Ojczyzny. Niestety ,  Jan Feliks Gross nic nie “nauczyl “ sie , po wydaniu ksiazki “Sasiedzi”, gdyz pozniej opublikowal „Strach”.  Kiedy to nie tylko wykazano jemu  razace bledy najrozniejszego typu , ale jednoczesnie w miare mozliwosci odtworzono “jak bylo W Jedwabnem 10 lipca 1941.” To samo odnosic sie moze do „My z Jedwabnego”. Trzeba  powiedziec   wiecej  , wydajac “Strach” Gross, jeszcze bardziej pogwalcil elemntrane zasady nauki, jak tez nawet sladowe poczucie jakiejkolwiek uczciwosci, niz to zrobil za pierwszym razem. A co najgorsze to jeszcze znalazl pretorianow schlebiajacych jego deus ex machina tezom , majacym okazje przypodobania sie przedstawicielom najrozniejszych grup nacisku . Trzeba jednak zauwazyc, ze pod wplywem krytycyzmu, jak tez rzetelnego wysilku naukowego inni naukowcy udoskonalili  metodologie badan naukowych w powyzszym temacie. Polityczne uwiklania z materialistyczna nadzieja Niestety gdy idzie   o  badaczy omawianego  zagadnienia  ze srodowiska Grossa , ze wzgledow im tylko wiadomych pozostali w tym samym miejscu, przez  powielanie bez przerwy  tezy antysemityzmu. Dalej stosuja zasade :Klam i zaprzeczaj, nie dopusc do glosu innego,a co myslisz wloz w usta innego, jak to zrobila Anna Bikont. Z zadowoleniem trzeba stwerdzic , ze  obecnie srodowisko naukowe , przynajmniej w Polsce,a czesciowe i za granica jest bardziej przygotowane i uwrazliwione na  wywody Jana Grossa. Niestety , jednak u Grossa  i niektorych mu podobnych nie wyzbyto sie propagandowego  i instrumentalnego traktowania badan naukowych  w celu osiagania okreslonych celow , badz bardziej przyziemnych celow finansowych, czy tez lansowania bezpodstawnych pomowien  zenegatywnymi  stereotypami wlacznie. Swietnie ta mysl rozwinal , Profesor marek J. Chodakiewicz w „Poland in America’s Crooked Miror:An Instollment in Culture Wars (artykul przedstawiony w Columbia University 18-tego lutego 2008). Zwraca tam uwage  nie tylko na anytesimtyzm w Europie, ale jednoczesnie wskazuje razace niedociagniecia w przedstawieniu stosunkow polsko-zydowskich w ostatnim czsie. Tym bardziej ze ich karykaturalna wizja  rozpowszechniana w USA jest ujeta w kategorii walki kultur, gdzie kultura dla Grossa Stala sie propaganda. Niestety wydaje sie ze J.F. Gross  ze wzgledow ideologicznych nie chcial albo nie umial badz tez celowo “zapomnial” o elementarnych wymogach jakiejkolwiek metodologii,nie wspominajac juz , nawet o sladowych  znakach myslenia dedukcyjnego, nie mowiac juz o   jakimkolwiek indukcujnym czy analogicznym. Metoda Grossa Metoda klamstwa i zaprzeczania jest z  katalogu uzywanych przez Grossa i zywcem zastosowana w jego wywodach.. Innymi slowy: jak cos niewygodne to zaprzeczyc lub uznac za falszywe i  uzywac taki sposob  zawsze i  na codzien( Falszywi swiadkowie,  falszywe , czy sfalszowane dokumenty), zapreczanie istniejacych  faktow ( jak bezposrednia obecnoscNiemcow na miejscu zbrodni), badz tez podkladanie innych po nie tresci. Jednoczesnie  dowoli, Gross   poslugiwal  sie Inna medoda : wybierz to  co Ci  sie podoba, lub dostosuj fakty i dodumenty do tego co juz poprzednio zamierzyles (Kazdy Polak jest antysemita, a tylko zdarzaja sie wyjatki) udowodnic. A przeciez plotki i pomowienia naukowe to tez jest metoda, aby innych wprowadzic w blad. Jak to ladnie brzmi:”Jedna Pani  usluszala od drugiej Pani.. ze ta Pani.... Po co czytac co inni napisali,badz tez sprawdzic co inni juz opublikowali lub tez  prowadzic  doglebnie wyczerpujace  badania .. wystarzy tylko rzucic okiem, a juz wszystko  jest jasne i jednoznaczne. A recenzje beda pochlebne ,boc plynace z wlasnego srodowiska, ktoremu zalezy na tego typu insynuacjach. Jest to o tyle smutne, ze po prawie 20-tu latach wydawaloby sie , ze  juz  skonczono  pisanie na zamowienie najrozniejszych “ dziwologow “ historycznych, lub traktatow  o przydatnosci walki klasowej. Niestety  mamy  z podobnymi tez teraz tezami  do czynienia, a co gorsze moga byc nieraz uznane za  majace wartosc merytoryczna. Co wiecej ich sprostowanie , gdy chodzi o powielane powszechnie  obelgi  narodu  nie moze byc dokonane, bo srodki masowego przekazu, czy nawet osrodki  naukowych  publikacji  nie sa dostepne  dla obiektywnych badan, w tym stopniu jak  moze to robic J.F. Gross ,czy ludzie zwiazani z tym srodowiskiem(doswiadczylem to na wlasnej skorze). To wcale nie zwalnia nas z obowiazku ,ze  powinnismy zdawac sobie sprawe z razacych niedociagniec  w “pisaniach” J.F Grossa i probowac  wykazywac zupelna niezasadnosc podejscia do tematu jak tez razaca ubogosc jego  argumentow, lacznie z zupelnym brakiem zapoznania sie ze zrodlami istniejacymi  na dany temat ,czy tez   poparcia  jakichs hipotez, nie mowiac juz o falszych czy naciagnietych do danej sytuacji dokumentach.  Z  niesmakiem , trzeba stwierdzic , ze Jan Feliks Gross moze byc uznany za klasyczna postac polskiego anytpolonizmu obecnych czasow  podobnie  jak Goebels za Ojca nowoczesnej teorii  propagandy.  Co jeszcze dziwniejsze , ze własnie Gross umiał  wykorzystać środki masowego przekazu i zainteresować swoją propagandą szerokie masy społeczeństwa( co nie udało się w duzym stopniu   Annie Bikont). Tymczasem wydaje sie że słuszna  sugestia Grossa:”wyrwać antysemityzm z korzeniami”, jest o tyle niezrozumiala, ze źrodło antysemityzmu według  Grossa tkwi w strachu  odebrania rzekomych czy rzeczywistych posiadłości pożydowskich, jak rownież w rzekomej  polskiej  zmowie wojennej z nażizmem, czy chęci doraźnej korzyści materialnej. Niestety one to nic nie mają wspolnego ze żrodłami antysemityzmu postrzeganym przez innych(Chodakiewicz,Strzembosz, Musial), z wyjatkiem Grossa. Stad tez nasuwa sie sugestia : więc  nie ma  co do wyrwania idąc śladami rozumowania Grossa. Niestety ,  takie podejscie do delikatnego zagadnienia  jak podstawienie mitu o zródłach antysemityzmu jako realnej diagnozy danej sytuacji  nie ulatwia wzajemnego poznania, jak też dialogu miedzy stronami, jednocześnie jest niedzwiedzią przyslugą dla słusznie nieraaz poruszanego tematu . A co z dialogiem? Dialog , jaki jest czy  będzie prowadzony na zasadach partnerskich z jednakowym dostępem do środkow masowego przekazu , między zainteresowanymi może okazać się  tylko wtedy  owocny ,  gdy  lepiej poznajemy śiebie i rzeczywistość  jaka jest wokoł nas.(Niekoniecznie taka, jaka sobie wymyślimy, bądz wyobrażamy) . Objektywność , autentyczność dokumentow, zaniechanie  prekoncepcji  , pierwszych wrażeń, czy intuicji jak też  wielopłaszczyznowy sposób  rozumowania i podejscia do rozpatrywanej  kwestii, czy też  jeszcze nie wyjasnionych okolicznosci, usadowienia wydarzeń  w kontekscie społeczno-historycznym moze okazać się  rzetelną odpowiedzią na dręczące innch, czy  też nas samych  watpliwosci. Niestety  środowisko “Gazety Wyborczej”, ani nawet “Tygodnika Powszechnego” nie jest w stanie  upowszechniać tego typu wypowiedzi, z prostego powodu:”nie jesteś z naszej paczki”. Niezależne srodki  ,też  katolickie , masowego przekazu są krytykowane , niekoniecznie dlatego ze mowią coś innego niż tzw elity katolickie ze środowisk krakowskich , ale przede wszystkim dlatego że nie sa poporzadkowane ponadnarodowym korporacjom medialnym. Tymczsem odpowiedzialność, szczerosc,łacznie z moralnymi wartosciami maja i  mogą zapewnic  jeszcze wiekszą potrzebę  poruszania tematów ,nawet jak ten, drażliwych. Niewąpliwie  badania naukowe relacji polsko-zydowskich  na poziomie mikrospołecznym , mikroekonomicznym  ,mikrohistorycznym moga  nam  pomóc  ,a nawet   ułatwic  zadanie  dojscia do zrozumienia istniejących żródeł ewentualnego anysemityzmu(a co za tym idzie tzw wzajemnego  narodowego, teżżzydowskiego  “oczyszczenia”) co byłoby doskonłym krokiem  do wzajemnego szacunku, a w dalszej perspektywie może  ulatwić , a nawet   zapewnić  modus vivendi  między zaiteresowanymi stronami polsko-zydowskimi , obecnie jak i w przyszlosci. Umiejscowienie danych   wydarzeń, lub ich serii  w kontekscie socio-ekonomicznym,jak tez ideologicznym  pomoże znaleść wymiar polityczny i w koncu zaczniemy budowac Polskę, przede wszystkim Polakow ,a nie Polskę z bolszewickim czy innym obcym nalotem. Wydaje się, że  nawet w wypadku J.F. Grossa  , popularne powiedzenie, że:” nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło” moze  też zastosowanie do powyższego tematu. Marian Baginski Ph.D. marian.baginski@gmail.com  
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl