"It's difficult to admit the obvious"
political world

Ameryka potrzebuje wasali a nie konkurencji euro . Putynizm a demokracja

Iwo Cyprian Pogonowski|Monday, December 26, 2011

Według Putina Ameryka potrzebuje wasali a nie konkurencji euro, która mogłaby doprowadzić do straty pozycji dolara jako światowej waluty rezerwowej i tym samym uczynić z USA takiego samego bankruta, jakim obecnie jest Grecja (proporcjonalnie mniej zadłużona niż Stany Zjednoczone). Putin stanowczo odrzucił wszelkie żądania skasowania ostatnich wyborów przez tłumy demonstrujące od kilku dni. Na protesty odpowiedział pojednawczą pięciogodzinną audycją telewizyjną w czasie której odpowiadał on na pytania publiczności i tym samym wykazał się dobrą pamięcią i orientacją. Między innymi Putin oskarżył USA o udział w morderstwie Moammara Qadhafi. Borys Makarenko, komentator w Moskwie, uważa, że ustępstwa Putina były nie do pomyślenia bez ostatnich protestów na ulicach miast Rosji.


 
Bez wątpienia w dniu 4 Marca 2012 Putin wygra wybory na prezydenta i prawo kandydowania w następnej kadencji do 2024 roku. Wygląda na to, że pod władzą Putina polityka zagraniczna Rosji będzie stwarzać problemy osi USA-Izrael na Bliskim Wschodzie i przeszkadzać w planach zmiany reżymu w Teheranie, nawet za pomocą interwencji zbrojnej, włącznie z atakami broni nuklearnych. Pierwsza dekada strefy monetarnej euro powiązała państwa członkowskie w dynamiczny system finansowy wolny od troski o zmiany w wartości rynkowej walut indywidualnych państw członkowskich takich jak drachma, lira, peseta, i escudo. System ten pozostawił poszczególne rządy państw członkowskich nie kontrolowane wartością rynkową ich waluty wobec możliwości nadmiernego zadłużenia i upadłości. Pierwszym przykładem jest Grecja i jej problemy budżetowe, wobec których banki, fundusze emerytalne i kompanie asekuracyjne w północnej Europie zaczęły stosować ostrożność i odmawiać bankom greckim kredytu. Pamiętam polską karykaturę z XVI wieku pod tytułem „Lament z Powodu Śmierci Kredytu”. Już wtedy rozumiano tego rodzaju trudności powodujące niepokój inwestorów i unikanie państw, których gospodarka jest nawiedzona brakiem kredytu. Obecnie wielu inwestorów unika państwa położone w południowej części strefy euro. Inwestorzy ci mają więcej zaufania do gospodarki i finansów państw członkowskich w północnej części kontynentu. Naturalnie spadek wartości euro pociąga za sobą spadek cen eksportowych towarów Europy zachodniej i południowej. Nic dziwnego, że w październiku ten stan rzeczy wpływał na eksport z USA do Europy. Najważniejszy jest obecny stan kredytu wewnątrz strefy euro gdzie inwestorzy w części północnej unikają transakcji bonami państwowymi na południu tejże strefy. Cytowany jest Carsten Brzeski, ekonomista ING Banku w Amsterdamie, który uważa, że obecna strata zaufania potrwa dłużej niż będą trwały przyczyny obecnych trudności kredytowych. Na marginesie ciekawe czy nazwisko Brzeski w Amsterdamie pochodzi z fali małżeństw żołnierzy polskich z Holenderkami z końcem IIWŚ. Przy obecnych nastrojach zapowiada się długi okres trudności uzyskania taniego kredytu przez słabsze państwa w południowej części strefy monetarnej euro. Tak na przykład Fundusz Emerytalny Firmy Transport Przemysłowy („Transport Industry of  the Netherlands”) pozbył się greckich, hiszpańskich i włoskich bonów. Patrick Groenendijk, główny urzędnik inwestycyjny, odpowiedział na pytanie „kiedy będzie inwestował znowu na rynku włoskich papierów wartościowych”:„Jeżeli mam być szczery to gotów jest to uczynić dopiero w chwili kiedy Włochy wyjdą ze strefy euro i wrócą do swojej własnej monety liry.” Ocena ta potwierdza opinię że zapowiada się długi okres trudności uzyskania taniego kredytu przez słabsze państwa w południowej części strefy monetarnej euro. Ten stan rzeczy potwierdza opinię szerzącą się w Polsce wyrażoną słowami Jarosława Kaczyńskiego, że obecnie przystąpienie Polski do strefy monetarnej euro byłoby dla Polski ”samobójstwem gospodarczym”.
  Niezadowolenie z przebiegu wyborów w Rosji spowodowało najbardziej liczebne protesty w ostatnim dziesięcioleciu. Niektórzy w prasie amerykańskiej piszą o powrocie  Rosji do  Bonapartyzmu pod wodzą  Wladimira Putina, który dzięki podporządkowaniu Moskwie autonomicznej Chechni i okresowi wysokich cen za eksportowany z Rosji gaz ziemny i ropę naftową, zdobył popularność wśród  większości Rosjan. Obecnie wraz ze światowym  kryzysem ekonomicznym spowodowanym przez „szwindel na trylion dolarów kontraktami na nie ściągalne długi hipoteczne w USA” oraz trudnościami finansowymi w strefie euro,  sytuacja gospodarcza w Rosji pogorszyła się i popularność Putina poważnie zmalała. Naturalnie amerykański styl oszustw wyborczych różni się od tego, co się dzieje w Federacji Rosyjskiej, gdzie ludzie posługują się 158 językami i przyrost naturalny ma miejsce wśród nie-Rosjan. Sami Rosjanie przeżywają zapaść demograficzną, mimo premii i zapomóg wypłacanych matkom wielodzietnych rodzin. W po sowieckiej Rosji opozycja  składa się, między innymi, z ludzi o przekonaniach demokratycznych oraz z ludzi odczuwających nostalgię za komunizmem. Były minister finansów, Aksiej  Kudrin ma zamiar zorganizować nową partię liberalną co prasa, taka jak The Wall Street Journal popiera dla Rosji ale jednocześnie zwalcza liberalizm na terenie USA. Putin  powiedział, że Hilary Clinton, obecny sekretarz stanu w  USA,  dała sygnał do demonstracji przeciwko niemu, poczym powiedział on że samo istnienie demonstracji jest dowodem istnienia wolności demokratycznych w Rosji. Prezydent Dymitry Miedwiediew zarządził dochodzenia wszystkich spraw spornych dotyczących wyborów i zaoferował Kudrin’owi objęcie przywództwa obecnej partii pro-biznesowej. W dniu  10 grudnia 2011  wielotysięczne tłumy protestowały na ulicach Moskwy, podczas gdy mniejsze grupy demonstrowały w miastach prowincjonalnych i używały sloganu: „Rosja bez Putina”. Mimo tego, partia Putina „Zjednoczona Rosja” ma – chociaż mniejszą – ale nadal przewagę w Dumie. Faktem jest, że opozycja w Rosji nie ma silnego kontr-kandydata przeciwko Putinowi i nie jest zjednoczona w jednej partii opozycyjnej. Jak dotąd, działalność opozycji była w dużej mierze organizowana przez Internet, co spowodowało dwutygodniowy areszt A. Nawalnego, który to areszt kończy się  24 grudnia 2011. Opozycja nie uzyskała jak dotąd żadnych ustępstw od rządu i prawdopodobnie nie dostanie w obecnym stanie rzeczy. Jest duże prawdopodobieństwo, że rosyjskie wybory prezydenckie wygra Wladimir Putin 4 marca 2012 roku, na pierwszą sześcioletnią kadencję z prawem do brania udziału w następnych wyborach na drugą kadencję. Ma on duże szanse być prezydentem Rosji przez następne dwanaście lat, czyli do czasu kiedy będzie miał 72 lata. Obecnie ponad 40% mieszkańców Rosji używa sieci internetowej. Procent ten szybko rośnie, co sprzyja koordynacji opozycji i osłabianiu kontroli państwa nad środkami przekazu, oraz osłabianiu skuteczności telewizji. Władze rosyjskie posługują się rozmaitymi „niby użytkownikami” Internetu, którzy nadają przekazy o takiej treści, jak „kochamy Wladimira Putna i jego partię Zjednoczoną Rartię Rosji”. Osłabianie Rosji i jej opozycji przeciwko wszelkim planom otaczania jej przez sieć anty-balistycznych pocisków nuklearnych przez USA rozgrywa się między tymi dwiema potęgami nuklearnymi. Prezydent Obama zaczął politykę pojednawczą wobec Rosji. Odwołał on chwilowo „Tarczę” i zarządził zmianę od podstaw pod hasłem „reset” czyli nową taktykę lub bardziej pojednawczą postawę USA wobec Rosji. Obecnie prawicowa prasa w USA nawołuje do powrotu do polityki uformowanej przez neo-konserwatystów prezydenta Busha.  Polityka prezydenta Obamy miała być pod hasłem „reset” i wprowadzenia bardziej łagodnej polityki USA przeciwko Rosji,  naturalnie w ramach strategii unikania wojny nuklearnej, która grozi gwarantowanym obopólnym zniszczeniem, tak amerykańskiej demokracji fasadowej, jak i Putinokracji w Federacji Rosyjskiej.     W Europie trudno jest przeprowadzić polityczną integrację wszystkich członków strefy euro zwłaszcza, że powodzenie ekonomiczne strefy euro czyni z tej waluty kandydata na światową walutę rezerwową, która konkurowałaby z dolarem. Ten stan rzeczy mobilizuje finansjerę USA w obronie pozycji dolara, ponieważ jest przekonanie, że USA byłoby takim samym zadłużonym bankrutem, jakim jest n.p. Grecja, na wypadek, gdyby dolar przestał być światową walutą rezerwową. Przy jednoczesnym przeciążaniu budżetów państw członkowskich wydatkami na bardzo szeroko pojętą opiekę społeczną i powszechną służbę zdrowia, finansiści w USA,  głównie Żydzi, posługują się tak zwanymi „pochodnymi pieniądza” („money derivatives”) jako taktyki mającej na celu manipulowanie oficjalnym stanem zadłużenia państw członkowskich strefy euro w celu osłabiania pozycji euro jako konkurenta dolara na pozycję waluty rezerwowej. Trzeba pamiętać, że „pochodne pieniądza” są wymienne na prawdziwą walutę, a jednocześnie są używane w transakcjach wielokrotnie większych niż wartość gospodarki światowej. Wielu uważa że powinien być zakaz prawny jakichkolwiek transakcji za pomocą fikcji jaką są „pochodne pieniądza”, które są, nawet dla wielu bankierów, nie zrozumiałe. Ostatnie spotkanie u szczytu w Brukseli zawiodło. Nie doszło do zacieśnienia integracji politycznej państw członkowskich strefy euro proponowanej przez kanclerza Niemiec, Frau Merkel i kilku innych przywódców politycznych. Spotkanie to nie udało się również z tego powodu, że nie ustalono wartości bonów suwerennych strefy euro, które to ustalenie wymaga unii monetarnej i integracji politycznej opartej o wprowadzenie nowych poprawek w konstytucji każdego z państw członkowskich strefy euro. Poprawka ta wymaga automatycznej reakcji na wypadek deficytu w wysokości 0.5% PKB oraz wprowadza kary w chwili, kiedy deficyt przekracza 3% PKB. Raz zostanie wprowadzona zmiana w konstytucjach wszystkich państw członkowskich wówczas zmiana ta byłaby w ramach jurysdykcji Europejskiego Sądu Sprawiedliwości. Opór W. Brytanii spowodował, że nowe ustalenia dotyczą tylko 17 członków strefy euro nie są częścią podstawowego i oficjalnego Traktatu Unii Europejskiej i z tego powodu nie mogą być wprowadzane przez instytucje Unii Europejskie, tak jak to proponują Frau Merkel, Nicolas Sarkozy i Herman van Rompuy, prezydent UE. Stan zadłużenie Grecji wynosi blisko 10% PKB co wskazuje na to, że Grecja prawdopodobnie opuści strefę euro i wróci do drachmy jako swojej waluty. Prezes Centralnego Banku Europejskiego Mario Draghi poprawnie nie zgadza się z propozycją Francji żeby Centralny Bank Europejski (CBE) kupował nieograniczone ilości włoskich i hiszpańskich bonów, w celu utrzymania ich niskiego kursu co z kolei zachęcałoby polityków tych państw do przyzwalania na wysokie deficyty i dalej osłabiałoby zaufanie do CBE oraz euro. Mogło by to spowodować kryzys podobny do kryzysu z 2008 roku kiedy kontrakty na nie-ściągalne długi hipoteczne były sprzedawane bankom jako równe pełnowartościowe jak bony skarbu USA. Międzynarodowy Fundusz Monetarny (International Monetarny Fund, IMF) obecnie sprawdza sytuację monetarną Włoch i prawdopodobnie gotów jest udzielić kredytu Włochom bez wymagania ostrych ograniczeń włoskiej polityki monetarnej. W przeciwnym razie Włochy musiały by dalej ograniczać wydatki i podnieść podatki w celu usunięcia deficytu. Włochy musiałyby spłacać należności za pomocą nowych bonów, raczej niż gotówką. Taka polityka ograniczyłaby wysokość przyszłych deficytów skarbu Włoch i poprawiłaby pozycję Włoch na rynku monetarnym. Według Martin’a Feldsteina, profesora Uniwersytetu Harvard i byłego prezesa Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta Reagana, kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy powinni uznać, że obecnie strefa monetarna euro wymaga reform monetarnych w każdym państwie członkowskim, a nie bardziej rygorystycznego nacisku w celu uzyskania integracji politycznej i wzmocnienia warunków przynależności do unii monetarnej. Kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy spowodowali swoimi żądaniami podwójne niepowodzenie monetarnej strefy euro.  
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl