"It's difficult to admit the obvious"
political world

Obchody w Jedwabnem 2011: żenada naukowa , polityczne i historyczne kłamstwo , lipiec 2011

marian baginski|Monday, July 18, 2011

1. Najpierw list Prezydenta Komorowskiego odczytany do urzestników  przez Mazowieckiego  (Tekst  dostepny na internecie .) Juz pierwsze  zdanie listu wprowadza nas w atmosferę  zamyślenia i modlitwy. Niestety nastepne zdania nic nie mają z tym wspólnego.  Nie mozna z resztą oczekiwać, od prezydenta spójnej wypowiedzi.  Jest on  znany , miedzy innymi z popełaniania najrózniejszych gaf, nie tylko historycznych

   
   . Jak zauwazono w innych wypowiedziach  w internecie , list ten pełny jest wewnętrzych logicznych sprzeczności, a jednoczesnie promuje jedną wersję wydarzeń reklamowaną przez Jana Tomasza Grossa  w „Sąsiadach”- ksiązce  dyskredytującej  nie tylko naród polski, ale tez środowisko  naukowe    próbujace usprawiedliwić grossowskie  insynuacje, mity, półprawdy, kłamstwa historyczne, jak tez prawie zupełną nieznajomość najrózniejszych zródeł naukowych odnosnie sprawy mordu jedwabieńskiego( polskie ,niemiecke amerykanskie, zydowskie archiwa), czy sprawozdania naocznych świadków, jak tez  tysiące poważnych opracowań naukowych.  Wprawdzie prezydent stwierdza:
„W tym właśnie miejscu, 10 lipca 1941 roku, żydowscy mieszkańcy Jedwabnego i okolicznych miejscowości zostali w okrutny sposób pozbawieni życia. Zginęli mężczyźni, kobiety i dzieci, starzy i młodzi. Ocaleli tylko nieliczni, którym w porę udało się zbiec. Zginęli – spaleni żywcem – niemal wszyscy żydowscy obywatele Jedwabnego. Ich krzyk trwogi, dobywający się z płonącej stodoły, mimo upływu dziesięcioleci nie milknie(.B. Komorowski) . I juz pierwsza niescisłość: W stodole spalono czy zamordowano 1-3 rdzennych Polaków.  Prezydent ,świadomie, zgodnie  z linią propagandową nie wspomina   innych  prawie identycznych mordów, jak w Radziłowie 7 lipca(18km od Jedwabnego), czy bardzo podobnych  jak w Wiznie ( 7 km od Jedwabnego),Wąsoszu (odl. 28 km od Jedwabnego),Stawiskach (odl. 10 km od Jedwabnego). „Wielu ludziom trudno było uwierzyć, że ten odrażający mord został popełniony polskimi rękami.”(Pr. B. Komorowski) .Tym stwierdzeniem  Prezydent Rzeczypospolitej  chce powiedziec-  wbrew zródłom znajdującym się w  najróżniejszych  archiwach, badaniom naukowym,   wbrew tysiacom  róznych  rzetelnych publikacji ,zeznaniom zwerifikowanym  naocznych świadków , czesciowej (a potem zabronionej) ekshumacji że Zydzi w Jedwabnem byli zamordowani „polskimi rękami tj. „ polskie rece” strzelały do pojedynczych Żydów. „ Polskie rece”-: zagnały resztę Zydów do stodoły i tam spaliły. Nic innego jak jeszcze jeden historyczny mit  lansowany przez aktualne władze w Polsce.  Bez przytaczania najrózniejszego jazgotu politycznego, IPN  wydał  dość osobliwą decyzje umorzył sprawę jedwabienską, ale nie stwierdził tak kategorycznie jak prezydent.  Pan Prezydent ,  jako historyk „zapomniał”, ze wtedy, 10-tego lipca , kiedy pod grozbą utraty zycia, kilku ludzi ,  uwazanych za Polaków, z marginesu spolecznego( fornali ) , jak też kilku bojących się o własne życie, wspomnę też  kilku mieszkanców Jedwabnego  - którzy mieli z Zydami, jako sąsiadami, wojenne i przedwojenne  porachunki,  kilku policjantów może uważanych i uwazających się za Polakow  będących w słuzbie administracji  niemieckiej, stali się bezwolnymi uczestnikami pilnowania Zydów na rynku. Dalej Prezydent „zapomniał”,że  Rzeczypospolita była pod okupacją i miała oficjalną niemiecką  administrację utrzymującą  nie tylko  niesłychany terror na ziemiach polskich, ale też jednym z jej celów było  biologiczne wyniszczenie Zydów. Jednym słowem , niemieckie władze okupacyjne   posluzyły się kilkoma wspomnianymi  Polakami , zmuszonymi terrorem ,  jako przykrywką propagandową  dla niecnego czynu nazistowskiego. Ci własnie ludzie wraz z około 50-60 niemieckimi nazistami z EinzatzGruppe pod dowódzctwem Schappera(?) uzbrojonymi po zęby,  nie tylko obstawili rynek w  Jedwabnem , ale tez drogi prowadzące z Jedwabnego , aby nikt nie mogl wyjść czy wyjechać.  Stwierdzenie Prezydenta o mieszkańcach Jedwabnego : Tak, ci ludzie sprzeniewierzyli się Rzeczypospolitej. Podnieśli rękę na swoich żydowskich współobywateli”- jest bardzo kuriozialne, ba nawet kompletnie fałszywe. Wprost przeciwnie, olbrzymia wiekszość  polskich  mieszkańców Jedwabnego nie poszła na współpracę z NKWD, czy z nazistami. Wprost przciwnie ,w tamtejszej okolicy  była silna partyzanka , która w sposób zbrojny przeciwstawiała się okupacjom, jak tez  likwidowała zdrajców czy tych , krórzy brali udział w  mordowaniu Zydów w Radziłowie. Nastepne prezydenckie stwierdzenie i dywagacja o tolerancji  jest co najmniej kuriozalne , bez żadnego potwierdzenia w faktach , czy historycznej rzeczywistosci,a dalej , wtrącanie mysłi o tolerancji , jest co najmniej nie na miejscu  , gdy mówi sie tylko o mordzie.          ”W tej stodole w Jedwabnem sprawcy tych zdarzeń, sami tego nie rozumiejąc, podpalili także wielowiekowe ideały Rzeczypospolitej, dumną tradycję kraju, który nazywano kiedyś w Europie państwem bez stosów”(Br. Komorowski) . Czyżby nazisci niemieccy działali w imieniu Rzeczypospolitej?  Prezydent „zapomniał”, albo niedoczytał: na  przestrzeni wieków  Zydzi mieli w Rzeczypospolitych, nie tylko osobne prawa, osobne szkoły, osobne rady, osobne sądy, zarządzali polskimi  majątkami , byli nobilitowani,    byli jedyną nacją , która miała najlepsze przywileje porównujac z innymi - ba nawet nie mówiąc o rdzennych Polakach.
 Oczywiscie  , ze słusznie napisał Prezydent , cyt.”Odczuwamy do dziś ból ,wstyd  i niepokoj z powodu tego co się wtedy stało w Jedwabnem (Br. Komorowski) , ale analogicznie  prezydent powinien „żalować” jeszczce wiecej , co sie stałow Radziłowie, bo tam rzeczywiście niekórzy Polacy zamordowali pojedynczych zydów własnymi rękoma.  A może prezydent , jako przedstawiciel wszystkich Polaków powinien żalować, ze niektórzy jego pobratymcy z narodu wybranego, między innymi, dla finansowych celów,  oczerniają bez żadnych podstaw mieszkanców Jedwabnego , a pośrednio cały narod polski . Naród ten nie może   skutecznie bronić sę  przeciw fałszu , bo zarówno polityczna  władza, elity rządzace, elity polityczne , środki masowego przekazu pozostają  w niepolskich rekach. Nie jest osłodą w tym wypadku prezydencka uwaga o pomocy Polaków niesionej Zydom w czasie niemieckiej okupacji.  Nie tylko dla wielu, ale i dla mnie jest szokujacym widzieć prezydenta w roli histriografa, gdy stwierdza„Jedwabne to nie tylko nazwa symbolizująca dramatyczne wydarzenia z czasów II wojny światowej. To także ważny znak w zbiorowej świadomości i pamięci Polaków. Naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą.”  Jakze prezydent   pomieszał pojęć:odpowiedzialność indywidualną i zbiorową, czy samo pojecie narodu. By nastepnie zaprzeczyć samemu sobie, z e  jednostkowe działanie pod przymusem  „nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem. Że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów.” Za stwierdzenie o „sprawczosci” narodu polskiego  w mordach  na Zydach,powinny  byc wyciągniete prawne konsekwencje w stosunku nawet  do prezydenta.   Dialog, o jakim wspomina prezydent jest  w zasadzie monologiczny , bo lansuje sie  tylko  opcję politycznych propagandzistów  wyrazoną przez przedstawicieli  „narodu wybranego”.  Inne rzetelne badania naukowe  nie są  w Polsce publikowane, a nieliczne publikowane są przemilczane, badz przylepia sie  im etykietkę antysemityzmu.   Choć, w   rzeczywistosci sa one  bezstronną naukową analizą zjawiska.  Jakże pokrętne jest stwierdzenie prezydenta w dajszej treści listu:
Chcemy – wraz z dzisiejszymi mieszkańcami Jedwabnego – do końca zrozumieć wymowę tego, co się wtedy stało, oraz uświadomić sobie to, co dziś musi zostać w nas ocalone jako pamięć, przestroga, zobowiązanie.” (Br. Komorowski),  W rzeczywistośći  stała sie tragedia bez sprawczego działania mieszkancow Jedwabnego , a tylko ich udział mógł sie wyrazać  w  pilnowaniu pod przymusem i towarzyszeniu  niemieckim nazistom  w prowadzeniu do stodoły na spalenie, lub na  zabicie, jak to miało miejsce z grupą niosącą  popiersie Lenina. Prezydent,  jesli idzie o „sprawczość” tragedii nie zadał sobie  najzwyklejszego  pytania : Czy  tylko i wyłącznie z  powodu  obecnosci i  działania  mieszkanców Jedwabnego  mogłaby zaistnieć ta tragedia? Bez żadnej watpliwosci , jak w innych miejscach ,tak też w Jedwabnem ,  tragedię mordu na Zydach   dochodziły  do skutku z prostego powodu:  był to  nazistowski  nakaz niszczenia  i zabijania Zydow realizowany przez niemieckich nazistów , nie tylko w Jedwabnem , ale okolicznych miejscowosciach  , a potem w kolejnosci: zabijania  Polakow wedlug diabolicznej  recepty przygotowanej przez niemieckich oprawców,  rosyjskich katów i obcych  narodowi polskiemu sprzedawczykow. Tragedia jedwabienska  powinna byc wołaniem , aby   ta Rzeczypospolita wszystkich Polaków powinna  głosić że narod polski jest  poniewierany  przez obcą propagandę, poddawany psychologicznej „obróbce” niepolskich mediow w celu osiągnięcia korzyści finansowych, niepolskiej racji stanu, propagandowej nagonce  byłych przesladowcow , czy  ukartowanej zależnosci i sluzalczosci wyrazonej w traktowaniu innych jako gojów.  Niestety  linia rozumowania  zarówno oficjalnych czynnikow rzadzacych , jak tez media uległy innym czynnikom z poza naszej Ojczyzny czy interesu narodowego .  Po tej linii  poszła     PAP(Polska Agencja Prasowa) , oddział w Bialymstoku  gdy  stwierdza, : Jest wiele dobrych publikacji naukowych na temat wydarzeń z 10 lipca 1941 roku w Jedwabnem, gdzie doszło do mordu Żydów przez Polaków z inspiracji Niemców, ale wciąż jest problem z przyjęciem prawdy o tym w społeczeństwie - uważają historycy. Pytam się : I znowu jacy historycy ? Wprawdzie IPN stwierdził :co najmniej 300 osób spalono żywcem w stodole, a co najmniej 40 innych zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku. Śledztwo zostało umorzone, bo - jak argumentował IPN - nie znaleziono w jego toku innych żyjących sprawców tej zbrodni niż ci, którzy już za to odpowiedzieli przed sądem po II wojnie światowej. Nie znaleziono wystarczających dowodów na postawienie zarzutów innym osobom.  Co jest smutne  jak stwierdziła  Pyzewska z IPN :"Nikomu nie chce się czytać solidnych opracowań naukowych" . Inne wypowiedzi  sugeruja odmienny sposób myslenia tak ta niżej przytoczona:To co się stało kilkadziesiąt lat temu nie zależało przecież od nas obecnie żyjących, ale to co się dzieje teraz świadczy o nas" – znowu  mówi Milewski.  I tak krązy się wokółzagadnienia kto zamordował, a nie przedstawi się  jak na prawdę było w Jedwabnem 10-tego lipca 1941 roku. 2. Przebieg  obchodów  Jak wspominano w depeszach   w  obchodach po raz pierwszy w Jedwabnem  wziął udział  biskup katolicki ( pisano szumnie  w „uroczystośći wezma udział biskupi”).  Był obecny tylko jeden biskup: Mieczysław Cisło, jakt tez ks.  Lemanski,  czy  prawdopodobnie  Ks. Boniecki . Ci dwaj ostatni zydowskiego pochodzenia. Znamienne co powiedział Biskup Cisło: „to spotkanie, to budowanie mostów pojednania, dialogu i wspólnej modlitwy. To wystarczające motywy, żeby być razem i w taką rocznicę wspólnie się modlić”. "Niech nas nie dzielą mogiły ofiar z Jedwabnego, ale ponad nimi niech nas jednoczy modlitwa w budowaniu braterskich polsko-żydowskich więzi" - apelował hierarcha. "Oby nigdy nie powtórzyły się Katyń i Auschwitz, Kołyma i obozy zagłady ani Jedwabne" - mówił bp Cisło zaznaczając, że Episkopat Polski dziś przybywa do Jedwabnego z tą samą co 10 lat temu modlitwą przebłagalną.  Wspomniał tez o koscielnej modlitwie przebłągalnej sprzed 10-ciu lat w kosciele  Wszystkich Swiętych w Warszawie( dodam tylko , z e wypowiedz kardynała Glempa- pochodzenia z narodu wybranego, gdzie   sugerował specjalne badania pod ludnością z Jedwabnego). Oprócz biskupa byli obecni Mazowiecki(pochodzenie niepolskie), byly polski prezydent Aleksander Kwasniewski(Stolzman), obecnej kancelarii presydenckiej pan Nalęcz, jak tez wielu rabinów i dzieninakarzy z obowiązku . Na zdjeciach  opublikownaych przez PAP próbowalem dostrzec innych przedstawicieli poza  wyzej wymienionymi. Na prózno,  nie bylo nikogo z okolicznych Polaków , spoza  jedwabnienskiej miejscowosci( nie wspomnę o 3-ech ucennicach , ktore zapłotu obserwowaly obchody), czy z samego Jedwabnego. Byl jeszcze Władysław Bartoszewski  równiez pochodzenia semickiego. Jednym słowem udział wzięli tylko obywatele  polscy pochodzenia zydowskiego  rządzący w naszym kraju , tylko oni   uczcili pamięć pomordowanych obywateli polskich zydowskiego pochodzienia w Jedwabnem. Jes to nie tylko zastanawiające, ale bardzo smutne . Tak jak ostatnio , Prezydent USA  Barak Obama ,bedąc w Polsce  odwiedził  przede wszystkim tylko obywateli polskich innego pochodzenia, a nie rdzennych Polaków. Marian Baginski  Ph.D. www.internationalresearchcenter.org
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl