"It's difficult to admit the obvious"
political world

W obronie Radia Maryja

Jan Marek Chodakiewicz |Thursday, December 10, 2009

Ostatnio „cała Polska” (i nie tylko) przeżyła szok. Grupa lewicowych naukowców zdecydowała się w końcu zbadać, czy ich uprzedzenia i propaganda zgadzają się ze stanem faktycznym, jeśli chodzi o Radio Maryja. Z badań wyłonił się subtelny obraz konserwatywnej rozgłośni: wielowątkowy katolicyzm, wielowątkowy patriotyzm, pluralizm w ramach dyskursu narodowego. A miał być ludobójczo-rasistowsko- ksenofobiczno-szowinistyczno- endecko-antyżydowski nóż w zębach. Okazało się, że nie.


To „odkrycie” jest bezprecedensowe, bowiem w kręgach „tolerancyjnych” stereotypy zwykle zastępują badania i przyjęło się tam traktować własne uprzedzenia jako naukowe wyznanie wiary. Dotyczy to nie tylko post-PRL, ale również reszty postępowego uniwersum, szczególnie w USA. Powspominajmy: późną wiosną 2007 roku pokazano mi raport na temat Radia Maryja. Autor (czy autorzy) opisywał RM jako rozsadnik antysemityzmu, polskiego nacjonalizmu i „katolicyzmu zamkniętego”. Raport podpisano: NTIS, US Dept. of Commerce, czyli Narodowy Serwis Informacji Technicznej Departamentu Handlu. Poproszono mnie o opinię. Odpowiedziałem: „To jest interesujące w tym sensie, że pokazuje bezczelność i uprzedzenie lewicowego autora tego raportu. Ograniczył się on jedynie do materiałów dostępnych w internecie. Poza tym oparł się właściwie wyłącznie na wrogich, skrajnie lewicowych źródłach. Przykro mi, że republikańska administracja polega na tego rodzaju »analitykach«”.

Odpowiedziano mi: „Analityk ten wywodzi się najprawdopodobniej z CIA, ponieważ to właśnie oni są personelem i kierownictwem Open Source Center, które uprzednio było podlegającym CIA Foreign Broadcast Information Center. Czyli mamy kolejnego liberalnego biurokratę”. Wspomniany raport opublikowano 15 czerwca 2007 roku jako „OSC Analysis 15 Jun: Poland: Influential Priest’s Media Aid Kaczynskis” („Polska: Media wpływowego księdza wspomagają Kaczyńskich”). Wśród dominujących elit liberalnych w Waszyngtonie i okolicach panuje czarna legenda na temat Radia Maryja. Ale pamiętajmy, że autorami tych raportów są w najlepszym wypadku liberalni biurokraci. Czasami są nimi radykalni lewacy, których własne uprzedzenia znajdują odzwierciedlenie w ich opiniach zawartych w raportach o Radiu Maryja.

Weźmy na przykład „Contemporary Global Anti-Semitism Report (to the United States Congress)”, upubliczniony w marcu 2008 przez Office of the Special Envoy to Monitor and Combat Anti-Semitism, U.S. Department of State (http://www.state.gov/documents/organization/102301.pdf). Raport stwierdza, że „konserwatywna rozgłośnia radiowa Radio Maryja jest jednym z najbardziej otwarcie antysemickich mediów w Europie” (str. 5). Dalej, powołując się na opublikowany przez lewicową organizację Human Rights First raport „Anti-Semitism: 2007 Hate Crime Survey”, autor z Departamentu Stanu twierdzi, że „niektóre rzymskokatolickie instytucje, szczególnie w Polsce, zachęcają do antysemityzmu oraz religijnego i etnicznego szowinizmu”. Podkreśla się, że chodzi tu właśnie o Radio Maryja. Dalej atakuje się z nazwiska ojca Tadeusza Rydzyka, szczególnie w kontekście restytucji mienia żydowskiego: „W lipcu 2007 roku ojciec Rydzyk został nagrany, gdy rzucał antysemickie potwarze” („In July 2007, Father Rydzyk was recorded making a number of anti-Semitic slurs” – str. 31, 56). Czyli raport jak każdy inny. I powołujący się na podobne sobie raporty.

Taka jednomyślność lewicowej „myśli” ma wzmacniać wymowę opinii „publicznej”. Ale warto uwypuklić jeszcze jeden aspekt w przypadku raportu Departamentu Stanu. Nasze źródła informują nas, że jego autorem jest dyplomata amerykański, z poglądów lewicowy wesołek. Trudno oczekiwać po nim sympatii do konserwatywnej stacji chrześcijańskiej. Naturalnie trudno też oczekiwać, aby uczciwie poinformował czytelników o swoich uprzedzeniach. Ponadto nie można niestety liczyć, że szefostwo Sekcji Polskiej (Polish Desk) w Departamencie Stanu skoryguje te poglądy. Szefową tej sekcji jest bowiem wesołkowata dyplomatka o poglądach filokomunistycznych. Na przykład w swojej dysertacji doktorskiej krytykowała politykę USA w stosunku do Sowietów w czasie II wojny światowej. Podkreślała, że kiepskie relacje były wynikiem tego, że Amerykanie nie byli wystarczająco… spolegliwi wobec Stalina. Trudno więc z takiego bagna intelektualnego oczekiwać chociażby uncji wyważonych opinii na temat Radia Maryja.

Podobne poglądy można wyczytać w innych źródłach, w tym również związanych z organizacjami pozarządowymi. Na przykład wymieniony powyżej raport OSC kończy się odsyłaczem do raportu Anti-Defamation League (Ligi przeciw Zniesławieniu – http://www.adl.org/international/PolandDemocracyandExtremism.pdf), który był jeszcze ostrzejszy. To nie jest wyjątek. The Stephen Roth Institute for the Study of Contemporary Antisemitism and Racism w swoim raporcie za lata 2008-2009 pisze, że „prawicowy PiS jest główną partią opozycyjną w stosunku do liberalnego rządu. Mimo swojego mainstreamowego statusu utrzymuje ścisły sojusz z antysemickim Radiem Maryja” („The right-wing PiS is the main opposition party to the liberal government. Despite its apparent mainstream status, it maintains a close alliance with the antisemitic Radio Maryja” – http://www.tau.ac.il/Anti-Semitism/asw2008/poland.html). We wrześniu bieżącego roku, nas podstawie donosów z post-PRL, zwróciło się do mnie na piśmie lewicowe Southern Poverty Law Center, zarzucając mi: „Udzielił Pan wywiadu gazecie publikowanej przez Radio Maryja, które, jak Pan wie, było krytykowane jako antysemickie”. Odparłem: „Czy oskarżacie Radio Maryja i »Nasz Dziennik« o to, że są antysemickie? Wiele polskich i cudzoziemskich autorytetów (public persons) miało wywiady w tych mediach”.

Do niedawna poglądom takim, jakie prezentuje Southern Poverty Law Center, mogłem przeciwstawić jedynie swoją opinię – opartą przede wszystkim na internetowej lekturze „Naszego Dziennika” i jego przeciwników czy konkurencji. Natomiast SPLC i tym podobni operowali według schematu wypracowanego jeszcze przez Lenina na użytek partii bolszewickiej i Kominternu. Było tak: politbiuro oceniało zjawisko i wysyłało odpowiednie polecenia do centrali propagandy. Stamtąd szły rozkazy do wydziałów propagandy w poszczególnych partiach. „Zadaniowano” poszczególnych towarzyszy od propagandy w odpowiedni sposób. Prymitywna propaganda szła do fabryk i na wieś. Ta sama propaganda w liberalnej otoczce przekonywała użytecznych idiotów z obozu postępu wśród różowej inteligencji. W Europie Zachodniej nad całością projektu czuwał Willi Münzenberg. Komuniści i ich poplecznicy, świadomi i nieświadomi, odzywali się zgodnie i dziarsko niczym kapela podwórkowa. Każdy grał na swój sposób w takt kremlowskich kurantów. Ktokolwiek był wrogiem Sowietów, mianowano go faszystą. Dochodziło nawet do tego, że propaganda moskiewska obszczekiwała „hitlero-trockistów”.

Naturalnie jak trzeba było, to niemieccy narodowi socjaliści stawali się elementem bliskim klasowo. W analogiczny sposób naziści uznali Japończyków za honorowych Aryjczyków. Obecnie obowiązują podobne formy propagandowe, chociaż organizacja się zmieniła. Dzięki decentralizacji, nowoczesnym środkom komunikacji i ogólnemu zlewaczeniu dyskursu politycznego świata zachodniego nie trzeba czerwonego centrum koordynacyjnego. Postępowcy odnajdują się psim swędem na wszystkich kontynentach i jak psy Pawłowa zgodnym chórem wyją na tę samą nutę, choć w różnych odcieniach – w zależności od tzw. publiczności docelowej (target audience). Naturalnie obowiązuje zasada niszczenia wroga, najczęściej przez reductio ad Hitlerum. W tym kontekście Radio Maryja staje się tubą pogrobowców nazizmu, sprawców Holokaustu, apologetów antyżydowskości. Na Zachodzie nie można rzucić na osobę czy instytucję cięższej obelgi niż antysemityzm. Jest to śmierć cywilna.

Można się bronić w rozmaity sposób. Na przykład indywidualny sukces na tym polu ma Norman Davies, którego profesjonalizm doprowadził na szczyty publicystycznego sukcesu. Mimo że ponad 20 lat temu, na początku ohydnej kampanii przeciw sobie jako rzekomemu apologecie „polskiego antysemityzmu”, dał się ponieść nerwom, wziął się szybko w karby, nie dał się złamać, badał dalej, pisał i publikował. Kluczem jest spokój, wyważenie, profesjonalizm i panowanie nad emocjami. Naturalnie w post-PRL strona prawicowa nie jest niestety na odpowiednim poziomie uświadomienia. Radio Maryja na przykład powinno dawno temu przyznać grant i wgląd w swoje archiwa choćby mojemu ulubionemu libertariańskiemu Instytutowi Globalizacji, aby naukowcy z nim związani przeprowadzili niezależne badania socjologiczne, antropologiczne, polityczne i historyczne profilu tej rozgłośni. To podstawy gry. Ale było inaczej.

Środowisko obrońców Radia Maryja, czując (ale nie mając dowodów statystycznych czy naukowych), że prawda jest po ich stronie, szarpało się, stawiało i histeryzowało. A to tylko rajcowało lewaków, którzy sobie igrali z nimi jak z dziećmi. Ale dlaczego przy tylu obrońcach RM nie powstały alternatywne witryny internetowe w języku angielskim, francuskim, niemieckim, hiszpańskim, chińskim i japońskim, inaczej przestawiające rozgłośnię? Dlaczego nie zbierano podpisów pod listami protestującymi przeciw każdemu z nieprawdziwych raportów? Dlaczego nie wynajęto prawników do korespondencji z autorami fałszywych raportów? Dlaczego nie podano do sądu oszczerców? Dlaczego nie rozsyłano zwięzłych wskazówek dla słuchaczy i sympatyków, jak bronić RM? Dlaczego nie prowadzono cyberpolemiki na rozmaitych poziomach? Dlaczego nie publikowano odpowiednich studiów naukowych o osiągnięciach RM? Dlaczego nie informowano stale konserwatywnych środowisk katolickich w USA, np. Catholic League? Dlaczego nie podsyłano odpowiednich notek prasowych do publikacji konserwatywnych w USA i Europie? Dlaczego nie załatwiono cotygodniowego felietonu Radia Maryja w angielskojęzycznej edycji Radia Watykan, co byłoby ważnym znakiem aprobaty? Dlaczego nie przysłano studentów na odpowiednie uczelnie amerykańskie (np. Christendom College), gdzie nauczyliby się takich podstawowych rzeczy? Przykłady można by mnożyć.

W każdym razie środowisko patriotyczne, konserwatywne, katolickie w post-PRL ma dużo do nauczenia się. I powinno uczyć się szybciej, bo ataki się nie skończą. Idą ciężkie czasy, lewica będzie walczyć o totalną zmianę paradygmatu kulturowego. Otwarcie przecież od niedawna lewacy zapowiadają, że chcą z Polski zrobić drugą Hiszpanię. Idzie potężna fala rewolucji kulturowej. Trzeba się przygotować spokojnie, a nie histerycznie. I trzeba pamiętać, że najlepszą obroną jest atak. Wróg już wygrał, o ile udało mu się zredukować nasze działania do bezsilnych i histerycznych reakcji.
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl