"It's difficult to admit the obvious"
political world

„Międzymorze to koniec hegemonii Niemców w Europie

admin|Saturday, September 2, 2017

„Biały Orzeł”: O Trójmorzu, czyli współpracy państw leżących między morzami: Bałtyckim, Adriatyckim i Czarnym, pisze Pan już od ponad 10 lat. Jest Pan w tej dziedzinie ekspertem. Proszę powiedzieć, dlaczego widzi Pan tak ogromny potencjał właśnie w tej części świata? Marek J. Chodakiewicz: Bowiem była to najbardziej wolna i wspaniała część Europy w ramach I Rzeczpospolitej i jej starego układu, którego jestem z krwi i kości spadkobiercą. A jeśli chodzi o szczegóły, to zachęcam do przeczytania mojej książki: „Intermarium: The Land Between the Black and Baltic Seas”. Wyszła również po polsku.

  Podczas pobytu prezydenta Donalda Trumpa w Polsce odbywał się Szczyt Trójmorza. Wzięli w nim udział przywódcy 12 państw. Czy region Trójmorza ma szansę stać się następną globalną potęgą? Ma szansę się wzmocnić i wzbogacić. Ma szansę stworzyć infrastrukturę północ-południe, a nie tylko wschód-zachód. Ma szansę się wyemancypować spod kurateli Berlina i Moskwy. Gdy kraje Intermarium zdecydują trzymać się razem i współpracować, jest to najlepsza droga do zapewnienia im suwerenności i podmiotowości, w ramach NATO i amerykańskiego systemu międzynarodowego, za amerykańskie pieniądze, z amerykańskim wsparciem. Kraje Trójmorza należą do bardziej konserwatywnych, w wielu rządzi dziś prawica. Czy wybór Trumpa w Ameryce tworzy idealne warunki do tego, aby właśnie te kraje kształtowały w niedalekiej przyszłości stosunki transatlantyckie? Są one rzeczywiście bardziej zachowawcze niż reszta Europy. I rzeczywiście dzięki temu są bardziej kompatybilne z USA niż inne państwa europejskie. To nie jest tylko sprawa polityki, a przede wszystkim kultury. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, jaką rolę będzie odgrywać tu Polska? Polska będzie odgrywać rolę sworznia. Zacznie się od spraw gospodarczych, a potem pójdzie wszystko inne. To logiczne. Północne kraje Trójmorza nie żyją w najlepszych stosunkach z Rosją. Jeżeli Trójmorze stanie się nowym motorem napędowym Europy, jak Pana zdaniem zareaguje Rosja? Rosja zareaguje agresywnie, Niemcy też. Intermarium to koniec ich hegemonii. Trzeba nauczyć się to neutralizować. Stąd misja NATO pozostaje niezmieniona, jak stwierdził Lord Ismay: „to keep the Russians out, the Americans in, and the Germans down”. Na pewno śledził Pan dokładnie wizytę prezydenta Trumpa w Polsce. Jak Pan sądzi, dlaczego odwiedził właśnie Polskę? Niektóre media sugerują, że był to ruch wizerunkowy. Są też pogłoski, że to właśnie Pan namówił go, aby odwiedził kraj nad Wisłą... Nie znamy mechanizmów rządzących podejmowaniem decyzji w Białym Domu. Rzeczywiście my prezydenta do tego namawialiśmy, nawet dopisałem się do memorandum, które napisał dla administracji mój szef John Lenczowski. Naturalnie staramy się wpływać na takie sprawy. Cieszymy się z tej decyzji Donalda Trumpa. Jego przemówienie na Placu Krasińskich w Warszawie zyskało spore uznanie zarówno w Polsce, jak i za granicą, ale podkreślenie wątków historycznych, które są bliskie Polakom, nie jest trudną sztuką. Czy ta przemowa była rzeczywiście czymś tak nadzwyczajnym? Po pierwsze: jest sztuką trudną utrafić do gustu słuchaczy czy czytelników. Szczególnie, że do niedawna, czyli do 2015 r., tubylcze, post-komunistyczne elity nie potrafiły trafić do serc osób uważających się za Polaków, a nie post-PRLowców czy post-Polaków. A prezydent USA potrafił. Po drugie: tak, jak na prezydenta Trumpa było to przemówienie niezwykłe. Było głębokie i wielowątkowe, nie tylko „polskie”. Prezydent okazał się znawcą polskiej historii. Mówił o dwóch wrogach, o bohaterstwie. Nie przeczołgał, nieponiżył czy nie strofował Polaków i Polski, a oddał im hołd. Skarcił Rosję i Niemcy za agresję i ich winy wobec Polski. Skoncentrował się też na chrześcijańskiej większości, do której przecież przyjechał w gości, a nie tak jak zwykle na rozmaitych mniejszościach. Co najważniejsze, włożył bohaterstwo polskie w kontekst walki o cywilizację zachodnią. I tutaj wyraził obawę o demograficzne i kulturowe samobójstwo Europy i ostrzegł o zagrożeniu muzułmańskim dla tej cywilizacji. Powiedział również dobitnie, że alternatywą do post-modernistycznego chaosu jest Intermarium: Międzymorze. Ani słowem nie wspomniał o UE. To bardzo symboliczne. Po wizycie Trumpa w Polsce wiele osób przypomniało jego obietnicę z kampanii wyborczej, że zajmie się sprawą zniesienia wiz dla Polaków już w pierwszych dwóch tygodniach swojej prezydentury. Oczekiwanie zniesienia wiz w tak krótkim czasie może rzeczywiście nie wydawało się realne, natomiast dziwi fakt, że temat ten w ogóle nie został podjęty w Warszawie. Dlaczego? Czy Trump zapomniał? Polski rząd nie nalegał? Wizy to sprawa prestiżu i szacunku dla Polaków. Ale wielu praktycznych zastosowań sprawa ta nie ma, bo Polacy wolą jeździć do pracy do Wielkiej Brytanii i innych krajów zachodniej Europy bo tam po prostu bliżej. Naturalnie wizy powinny być zniesione. Obama też obiecał, że zniesie. I co? Odwrotnie niż Obama, Trump jest amatorem, a więc nie wiedział, o czym mówi. Co więcej, obiecywał, że zaraz zniesie Obamacare. I nic niestety się nie udało. Ponadto pamiętajmy, że Kongres kontrolują Republikanie, ale Biały Dom nie kontroluje Republikanów. Podsumowując – co ta udana wizyta wróży dla relacji polsko-amerykańskich? To zależy głównie od strony polskiej. Jak potraktują to rządowcy jako photo op i działania pozorowane, to nic nie będzie. Jak ruszą tyłkiem i przedstawią swoje plany strategiczne w USA i uda im się namówić Biały Dom i Kongres do wsparcia, to może wyjść całkiem dużo, na przykład bezpieczeństwo energetyczne całej Europy. Prosta sprawa: Polska stanie się centrum-bazą produktów amerykańskich energetycznych, które zaopatrzą wszystkich. Tym sposobem za jednym zamachem można rozłożyć pokojowo Rosję.
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl