"It's difficult to admit the obvious"
political world

Atak: Irak

jan chodakiewicz|Wednesday, August 27, 2014

No i Irak się posypał znowu. Wojsko irackie albo zostało rozbite, albo zdezerterowało przed liczącą około 5 tys. bojowników terrorystyczną armią Państwa Islamskiego (IS), do niedawna znaną jako Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie (ISIL). Grupa ta, pod wodzą Awwada Ibrahima Ali al-Badri al-Samarraiego vel Abu Bakr al-Baghdadi (“Kaliph Ibrahim”), ogłosiła ustanowienie światowego kalifatu, które ma obejmować wszystkie ziemie, jakie kiedykolwiek podbili muzułmanie, poza południową i południowo-wschodnią Azją, oprócz Sri Lanki, którą też IS liczy jako swoją.

Atak: Irak A A A Pdf Print16x16 Mail16x16 Mini_chodak2

Tak, tak. Od Pacyfiku do Atlantyku omijając północną Syberię, Rosję, Skandynawię i Europę środkową i zachodnią. Ale Podole i Krym uznają za swoje. Bałkany i Półwysep Iberyjski również. Swoje ziemie IS podzieliło na prowincje, takie jak za Imperium Osmańskiego.

Przynajmniej chwilowo wygląda na to, że pod względem popularności IS przebiło Al-Kaidę, z którą było przez pewien czas taktycznie sprzymierzone. To prawda, że twórca grupy Abu Mus‘ab al-Zarqawi złożył hołd wiernopoddańczy Osamie bin Ladenowi, ale po śmierci słynnego terrorysty następca twórcy IS al-Baghdadi nie złożył go nowemu szefowi Al-Kaidy. Al-Baghdadi sprytnie ogłosił się kalifem również (a może głównie) dlatego, aby podporządkowały mu się wszystkie inne organizacje islamistyczne.

IS korzysta z „dorobku” rozmaitych ruchów rewolucyjnych. Np. regionalizacja walki i dostosowanie się do warunków lokalnych pod względem gospodarki, polityki i społeczeństwa to lekcja Mao. I tak islamistyczni studenci z miast mają  uczyć  z punktu widzenia socjologii i etnografii wsi poszczególne szczepy i klany na przyszły użytek jako sojuszników. W „kalifacie” panuje szariat, ale również podstawy państwa opiekuńczego (np. podstawowa opieka zdrowotna, kontrola cen).  Organizacja IS wyrosła z wojny w Iraku, ale na szczyty wspięła się za sprawą konfliktu domowego w Syrii. Na południowym wschodzie tego kraju Al-Kaida i inni islamiści wywalczyli sobie bazę. W czerwcu podjęli kolejną ofensywę w głębi Syrii i do końca lipca zadali poważne straty siłom rządowym na wschodzie i w centrum kraju. Jednocześnie islamiści podjęli marsz na południe, napotkali mierny opór i zaczęła się ekspansja w głąb Iraku. Pobili nie tylko armię iracką, ale nawet samoobronę kurdyjską. Wyrzynają chrześcijan, szyitów, Alawitów, Yezidi (czcicieli diabła i ognia) oraz Kurdów.

IS nie jest traktowane jako byt cudzoziemski w Iraku. Część bojowników  wywodzi się z tego kraju, a w tym i samozwańczy kalif. Pewna ilość irackich klanów i plemion sunnickich zgłosiła akces do IS. Poza tym część starszyzny Al-Kaidy, również irackiej, przeszła na stronę tej organizacji. Podczas ostatniej ofensywy konkurencyjne grupy sunnickie a nawet narodowo-socjalistyczne udzieliły poparcia bezpośrednio bądź pozostały neutralne . Zatrzymało ją do pewnego stopnia lotnictwo amerykańskie, chociaż wysiłek sił powietrznych USA był raczej taktyczny. Poza kilkuset żołnierzami sił specjalnych Biały Dom nie szykuje żadnej poważniejszej ekspedycji. Natomiast prezydent Barack Obama wykorzystał ofensywę IS do pozbycia się niepopularnego szyickiego premiera Nouri al-Malikiego. Zresztą zdecydowała ostatecznie presja hierarchów szyickich z Iranu.  Ci naprawdę lękają się SI.

Specjalista od ruchów ekstremistycznych Michael W. S. Ryan opisał ostatnio teorię i praktykę zwolenników kalifatu. Kalifat to państwo wiernych. Oni rządzą, a podatki płacą jedynie  niewierni. Po podbiciu całego światu zapanuje władza kalifatu czyli uniwersalny pokój. Do tego czasu ma być dżihad, czyli święta wojna. Przywrócenie kalifatu jest celem ruchu islamistycznego. Krok pierwszy to ćwiczenia teoretyczne i trening ideowy. Krok drugi to podjęcie walki za pomocą terroru. Krok trzeci to zdobycie bazy w sercu świata arabskiego. Następnie to wskrzeszenie kalifatu, co ma zaprowadzić do zdobycia świata. Nigdzie nie udało się tego osiągnąć. W Egipcie samo wojsko rozbiło islamistów, a gdzie indziej amerykańska potęga nie dozwoliła na wzrost ich znaczenia, chociaż odniesiono początkowo poważne sukcesy w Jemenie.

IS przygotowywało się teoretycznie do uderzenia od dekad. Jej ideologowie badali na przykład przyczyny klęski buntu Bractwa Muzułmańskiego w Syrii w 1982 r.  Krótko: Bractwo zbuntowało się, a nie miało długofalowej strategii, tak więc bunt był wyłącznie negatywny. Nie potrafiło wytłumaczyć zwolennikom, o co chodzi. Ich przywódcy byli albo na emigracji, albo operowali otwarcie – zamiast w podziemiu. I należało polegać głównie na własnych środkach, a nie czekać na zbawienie z zagranicy. Uzyskać pomoc przywódców religijnych w głoszeniu dżihadu i mobilizacji zwolenników. Ale masowa mobilizacja nie miała sensu, bo tłumy są nie wyszkolone i niezdyscyplinowane. Trzeba było jak leniniści tworzyć zwarte kadry. Mają być zindoktrynowani i gotowi propagandą zarazić innych. I stale przeprowadzać ataki terrorystyczne, walki partyzanckie a nie siedzieć w okopach czy twierdzach, czy angażować się w konwencjonalne bitwy z wojskami reżimowymi.

IS świetnie się tego wyuczyło. W razie potrzeby wchodzi w lokalne sojusze z rozpoznanymi wcześniej klanami i szczepami. I to daje mu taktyczną przewagę uderzeniową nad wrogiem, który zwykle zbyt długo nie docenia potencjału ofensywy pozornie małych sił. Wyciągnięcie wniosków z historii dało im przewagę. Na jak długo?  Właśnie Kurdowie z amerykańską pomocą odbili kluczową zaporę wodną w Mosul. No ale IS jest uparte. Z własnej woli nie odejdzie.

Marek Jan Chodakiewicz
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl