"It's difficult to admit the obvious"
political world

Ch@MOWO. pl; INTERNETOWE PIENIACTWO CZY :CYBER SOCIETY?

Carlos Benson|Tuesday, August 4, 2009

Dyskusję, jaką zapoczątkował  Piotr Stasiak w „Polityce",  jak też  została ona podjęta przez  innych  na  takich portalach  jak: wykop.pl, czy niepoprawnych, polonia, santa barbara, a  nawet u Racjonalisty świadczy, ze zarówno ci poprawni, jak też  racjonalisci, chcieliby , każdy ze swego punktu widzenia zabrać głos.

Wyważona niegdyś wypowiedź Kołodziejczyka o Cyberobywatelach (cybercitizens), poszła w niepamięć, a teraz mogłaby być wstępem do merytorycznej, nie powiem „racjonalnej” ( jeśli w okóle może być taka) dyskusji.

Sugerowana przez niego formuła 90-9-1- oznacza, że 90% użytkowników czyta internet, otrzymuje wiadomosci, nie biorąc czynnego udziału w dyskusji, 9% z ogółu, prawdopodobnie są twórcami publikowanych treśći, a 1 % to tych co nie mają nic do powiedzenia, frustratów, nierobów, kompletnie nie znających i niewiedzących co się wokół nich dzieje, nieraz z różnych powodów (często psychopatycznych) chcących zaistnieć na chwilę, jak kandydatura Klonowicza z Białegostoku, na Prezydenta Polski.

Niestety, najwięcej uwagi poświęca się zwykle patologii.

Ten własnie 1% będących uczestnikami internetu „zdobywa” najwięcej uwagi, poświęca im się tyle jakby byli jakąś grupą reprezentatywną 90-cioprocentowej społeczności. Ulegamy „pogoni” za sensacją i dlatego im tyle poświęcamy uwagi. Czy słusznie?

Dla nich, jest to o tyle ważne, że jest to ich desperacki ruch bycia zauważonym, jak też możliwość zostania usłyszanym. W końcu nie można mieć im tego za złe do końca, bo to jest ich sposób na przetrwanie i nieświadoma obrona przed całkowitą społeczną izolacją.

Jest to o tyle niewygodne dla ogółu, że są pomieszani jak pszenica z kąkolem. Na pierwszy rzut oka, trudno ich odrożnić, choć społeczność internetowa, jak twierdzi Kołodziejczyk, szybko ich rozpozna i odrzuci.. Da nich proponowałby utworzyć coś w rodzaju Klubu Przyjacół Klonowicza, jak też stworzenie może własnego portalu, oraz promowanie własnych teorii spiskowych w rodzaju opowiadania o tych dwu co siedzieli na gruszy i obserwowali spadające dojrzałe gruszki. W końcu jeden powiedzial do drugiego „spadaj jak ta gruszka”. Drugi trochę mądrzejszy odezwał się „Spadaj pierwszy, a ja potem zobaczę”. W końcu nie przejmujmy się tym zjawiskiem, bo to nic innego jak korowód dewiantów, nieudaczników, oszustów, klonów sławnych ludzi, grafomanów czy plagiatorów.

Jeśli chodzi o te 9%, to są tam najróżniejsze prądy, jak też grupy mające wpływ na sposoby tworzenia opinii publicznej, jak też sugerujące różne sposoby podejścia do tematyki portali czy blogów.

Nie wspominam, o medialnych ponadnarodowych konglameratach, które używają internetu, jako dodatkowego medium do przekazywania swych treści, jak też formulowania opinii, czy uzupełniania wiadomości oficjalnie podawanych w innych elektronicznych czy drukowanych sposobach informacji.

Są też regionalne, czy narodowe niezależne środki masowego przekazu przez internet w postaci najróżniejszych portali, blogów, czy poszczególnych jednostek.

W tej dżungli internetowej, mamy też najróżniejsze ośrodki myśli polityczno-spolecznej, czy religijnej, zgrupowane wokół naukowych instytucji. Nie zapominajmy też o poszczególnych organizacjach chcących przeforsowywać swój szczegółowy punkt widzenia.

I znowu, nieraz nieproporcjonalną uwagę, poświęcamy tak zwanym zawodowym rozrabiaczom, którzy pod pokrywką dyskusji chcą przekazać i przekazują opinię poszczególnych rządów lub grup nacisku. Jest to o tyle smutne, że obecnie zasada: cel uświęca środki, stała się dla nich normą, a nie wyjątkiem od niej.

Oczywiście, że jedne tematy są bardziej popularne od innych.

Niekoniecznie liczy się ich popularność dla ogółu ludzkości, ale czasem, wystarczy, że są ważne dla małej grupy, czy Narodu, a nabierają ważnośći ogólnoświatowej.

Takim tematem, ja zauważa racjonalista Andrzej Koraszewski jest kwestia Izraela,czy mordu dokonywanego na Żydach w ciągu Ostatniej Wojny Swiatowej.. Nie wiem czy racjonalista może przyjąć „racjonalne” argumenty, ale temat ten jest sztucznie podsycany. Są miliony najróżniejszych wypowiedzi na temat mordu 3-6 milionów Żydów, gdy tymczasem podobne mordy, gdzie indziej powodują kilkudziesięciowe wypowiedzi. Jak mamy rażącą dysproporcję, gdy podobna ilość zamordowanych innych niż Żydzi powoduje, że opowieści o tym są bez żadnej proporcjonalności.

Problem ten o tyle jest „popularny” w europejskiej czy amerykańskiej literaturze między innymi dlatego, że jest bez końca „wałkowany” przez członków tego Narodu, a na dodatek stoją za nim prawie nieograniczone finansowe zapomogi.

Niestety, Pan A. Koraszewski, nie widzi „racjonalnej” korelacji między tymi współrzędnymi.. A szkoda. Tak dla informacji, jak też pogłębienia tego tematu warto może przeczytać książki: Dew Wastin - "The Political Brain", czy "Words that Work" - Dr. Frank Luntz.

Co jest smutne, jak też zastanawiające, to to, że chcemy przy okazji niepełnych danych naukowych przeforsować własny pogląd polityczny, niekoniecznie pożyteczny dla ogółu społeczeństwa, potem innych o odmiennym zdaniu tak zagłuszyć, nawet jak mają rację, nie są usłyszeni, bo nie mają siły przebicia, jak ten, kto popiera przekłamanie i ma pieniądze. A nieudacznicy mogą mieć głos bez swego racjonalnego udziału.

Carlos Benson
Copyright © 2009 www.internationalresearchcenter.org
Strony Internetowe webweave.pl